Polacy w administracji powiatu buskiego

W niemieckiej administracji okupacyjnej GG stanowiska kierownicze obsadzone były przez Niemców i folksdojczów. Liczebnie większość personelu stanowili urzędnicy i pracownicy polscy, w niewielkiej części – ukraińscy (głównie w dystrykcie Galicja). Na jednego niemieckiego urzędnika przypadało średnio 7 polskich urzędników/pracowników1. Zatrudnienie urzędników polskich nastąpiło poprzez nakaz podjęcia pracy, a w istocie poprzez nakaz powrotu do dotychczasowych miejsc pracy. Niemcy określali tak zatrudnionych Polaków jako „zatrudnionych ponownie” (wiederbeschäftigt)2. Przepisy z grudnia 1939 r. stanowiły, iż “byłych polskich urzędników państwowych i korporacyj samorządowych, ponownie zatrudnionych w służbie publicznej, nie uważa się za urzędników3.
Naczelny Dowódca Armii Niemieckiej, Brauchitsch, w swojej odezwie do ludności z 1 września 1939 r. ogłosił, że “Gospodarstwo kraju i administracja publiczna pozostają nadal czynne, lub zostaną wznowione. Porzucenie pracy jest wzbronionym …”.
W styczniu 1940 r. zobowiązano wszystkich urzędników i pracowników polskich do zgłaszania i wydawania przedmiotów wartościowych i akt, które były własnością “byłego państwa polskiego, byłej polskiej korporacji prawa publicznego lub byłego polskiego zakładu (…) właściwemu dla ich miejsca zamieszkania Staroście Powiatowemu (Staroście Miejskiemu)”4.

Polscy pracownicy w administracji, tak jak i w gospodarce GG, mieli zdecydowanie gorsze warunki pracy i płacy, niż urzędnicy i pracownicy niemieccy. Nie było umów o pracę, brak było możliwości wpływu na treść stosunku pracy i jego rozwiązanie. Poważnie ograniczono prawo do urlopu (6 dni w roku)5. Reglamentacja towarów, albo dostęp do nich tylko na czarnym rynku, pogłębiały rozdźwięk między realnymi dochodami pracowników polskich i niemieckich. Przy zbliżonych zarobkach najmniej zarabiających Niemców i najlepiej płatnych Polaków, Niemcy mogli zaspokoić swoje potrzeby dzięki odpowiednim przydziałom żywności6. Wysokie ceny czarnorynkowe spychały Polaków poniżej minimum egzystencji7.

Personel polski w urzędach niemieckich doznawał częstokroć złego, dyskryminującego  traktowania. W urzędzie starostwa w Busku, nie tylko interesanci, lecz także zatrudnieni tam polscy pracownicy byli bici przez Niemców, kopani i maltretowani. W stałym użyciu był bykowiec, atrybut gniewnego Niemca w GG8. Zjawisko to było do tego stopnia powszechne, że gdy wpłynęła skarga do żandarmerii na takie postępowanie rolnika okręgowego Engelsa, starosta Schäfer w listopadzie 1940 r. w wewnętrznym piśmie okólnym zażądał od niemieckich urzędników starostwa zaprzestania aktów przemocy, szczególnie, gdy mają miejsce w obecności osób postronnych. Zapowiadał, że nie będzie tolerować takich zachowań i że “zatrudnieni przeze mnie ponownie byli polscy urzędnicy, którzy wykonują nasze polecenia i rozkazy, muszą, jeśli spełniają swoje obowiązki, być przez nas kryci i wzmacniani w swoim autorytecie względem polskiej ludności cywilnej (…) szczególnie gdy noszą mundur”9.

Kierownictwo Rzeszy, gubernator Frank w Krakowie oraz władze policyjne były zgodne, że nie wchodzi w grę powierzenie Polakom wyższych stanowisk w administracji GG. Nie mógł przecież Polak być przełożonym Niemca. Taka opinia wynikała także z niepewności co do dalszych losów GG oraz z obaw przed spiskiem ze strony Polaków, jakże “podatnych” na konspirację i sabotaż10. Szczególnie wielką, wręcz bezgraniczną nieufnością darzyć miał Polaków Sekretarz Stanu ds. Bezpieczeństwa w rządzie GG, W. Krüger11.

Przeświadczenie, że takie grupy w społeczeństwie, jak kadra oficerska i żołnierze WP, inteligencja, nauczyciele, ziemiaństwo i duchowieństwo stanowić mogą rdzeń polskiego ruchu oporu, popchnęły Niemców do zbrodni tak zwanej Intelligenzaktion (jesień 1939 r.) na ziemiach wcielonych i Akcji AB (maj 1940 r.) w Generalnym Gubernatorstwie. 

Gestapo po kilkunastu miesiącach okupacji przekonane było, że wszystkie urzędy w GG są infiltrowane przez organizacje podziemne i upatrywane były jako agendy podziemia. Policja nabrała nadto przekonania, że najbardziej “lojalni” Polacy w niemieckich urzędach są najbardziej niebezpieczni. Tym niemniej, nie było masowych aresztowań wśród urzędników polskich. Mogłoby to bowiem doprowadzić do dysfunkcji administracji, zważywszy, jak szczupłe i, delikatnie określając, niedoskonałe były kadry niemieckie12.

W Busku, cień podejrzenia o współpracę z ruchem oporu padł w sierpniu 1942 r. na Maksymiliana Wieruszewskiego, pracownika (tłumacza) Wydziału Wyżywienia i Rolnictwa w starostwie. Postawiono mu zarzut usunięcia akt urzędowych. Buski Komisariat Kryminalny Policji Bezpieczeństwa poinformował starostę, że podejrzany oddalał stawiane mu zarzuty jako nieuzasadnione. Choć dowodów winy nie stwierdzono, odesłano Wieruszewskiego do Ekspozytury Policji Bezpieczeństwa w Kielcach. Stamtąd trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz13.

Źródło: AIPN 639/40

Lojalność wobec niemieckiego pracodawcy wymagana była od “Nichtdeutsche” (nie-Niemców) zgodnie ze specjalnie dla tego celu napisanym rozporządzeniem14.  Osoby, które odmawiały podpisania deklaracji lojalności wobec władz okupacyjnych, pozostawały w szczególnym zainteresowaniu policji bezpieczeństwa15. Dla Polaków, cechujących się właściwą postawą patriotyczną i niezbędnym życiowym pragmatyzmem podpisanie takiej deklaracji w niczym ich nie wiązało i nie stanowiło przeszkody dla pracy konspiracyjnej. W aparacie okupacyjnym GG pracowało tysiące Polaków – zarówno w niemieckiej administracji cywilnej, jak w administracji komunalnej (gminnej). W wielu przypadkach Niemcy pozostawili przedwojennych urzędników na ich stanowiskach oraz powierzali stanowiska we własnych strukturach osobom “godnym zaufania” z ich punktu widzenia.

Jednych i drugich obserwowała bacznie policja i Gestapo. W tej masie urzędników i pracowników różnie było pojmowane wypełnianie obowiązkowów służbowych, różny był stopień zaangażowania rzeczowego i emocjonalnego do powierzonych zadań. Miara owego zaangażowania mogła być pomocna do określenia, kiedy osiągnięta została granica kolaboracji, szczególnie wówczas, gdy praca lub służba u Niemców szkodziła Polakom16 .

Problematyczna, nie pozbawiona dylematów i rozterek dla zatrudnionych była praca w niemieckich arbeitsamtach. Tam pracowali polscy werbownicy robotników wysyłanych do Rzeszy. Powszechna opinia społeczna o tych pracownikach była negatywna, wręcz byli bojkotowani17. Czy było tak również w przypadku polskiego personelu urzędu pracy w Busku, trudno dziś stwierdzić.

Wśród Polaków zatrudnionych w administracji szczególnie trudna była sytuacja burmistrzów, wójtów i sołtysów, którymi Niemcy wyręczali się w najbardziej dokuczliwych działaniach skierowanych przeciwko ludności, jak np. ściąganie kontrybucji, relegowanie (głównie Żydów) z mieszkań, które Niemcy upatrzyli dla siebie, typowanie (dla wypełnienia narzuconego przez Niemców kontyngentu) osób do wyjazdu na roboty do Rzeszy. Wójtowie i burmistrzowie, sprowadzeni do roli pośredników między władzą niemiecką i mieszkańcami miast i wsi, obarczeni osobistą odpowiedzialnością za niewykonanie zleconych zadań, byli poddani stałej presji ze strony Niemców i jednocześnie konfrontowani z oporami ze strony nękanej ludności. Służalcza gorliwość była nagradzana przez Niemców (wódka, papierosy), a karana przez oddziały partyzanckie. Ociąganie się w realizacji zadań zleconych przez Niemców powodowało sankcje karne z ich strony18

Struktury podziemne w powiecie buskim miały swoich ludzi umocowanych w administracji powiatowej. Były tam również osoby współpracujące z podziemiem. Przykładowo, Irena Turzańska “Kopta”, komendantka Wojskowej Służby Kobiet, pełniąca także obowiązki szefa Kancelarii Obwodu Busko ZWZ-AK, była kierowniczką sekretariatu Powiatowego Związku Gmin. Był tam punkt kontaktowy. I. Turzańska i jej przełożony, Michał Michalski, dostarczali wywiadowi Delegatury Rządu Londyńskiego informacje o przebiegu poufnych rozmów i narad władz niemieckich oraz odpisy wielu dokumentów. Sekretarka w kancelarii starostwa, Ute Setna, przekazywała odpisy okólników i zarządzeń niemieckich władz powiatowych19.

Grupa osób, zatrudnionych we wspomnianym Związku Gmin, uczestniczyła w produkcji konspiracyjnego, wydawanego co tydzień pisma “Reduta”. Szefem produkcji był Ludwik Kułaga, który pracował tam jako woźny. Marian Woźniakowski, Henryk Połetek “Pilot” i inni drukowali nocami kolejne nakłady gazety w budynku tej instytucji przy ulicy Pińczowskiej 1620.

W buskim Arbeitsamcie pracował Edward Kubicki (przedwojenny podoficer WP, podczas okupacji członek ZWZ-AK, ps. “Sowa”)21. Przez niego udało się uzyskać zwolnienia z przymusowych wywózek na roboty do Niemiec. Tak było m.in. w przypadku ojca i syna Rutkowskich ze wsi Strożyska, Arbeitsamt zwolnił ojca, przetrzymywanego jako zakładnika dopiero, gdy zgłosił się poszukiwany syn. Zaraz potem odesłano syna wraz z konwojentem do Kielc. Współpracujący z podziemiem konwojent umożliwił młodemu Rutkowskiemu oddalić się we wskazanym momencie22.

Poszczególni pracownicy polscy

Przypisy

  1. Dostępne dane statystyczne są niekompletne, częściowo odbiegające od siebie lub wyliczane w oparciu o różne czynniki. Według B. Musiala liczba polskich pracowników, uwzględnionych w budżecie GG, wynosiła w 1944 r. ok. 100.000 – bez pracowników poczty i kolei; według W. Witkowskiego, w roku 1941 liczbę polskich urzędników można zamknąć sumą 130 000 ludzi, w tym 40 000 polskich urzędników w administracji GG i 22 000 pracowników i funkcjonariuszy policji „granatowej”. Bogdan Musial, Deutsche Zivilverwaltung …, s. 89-90; Wojciech Witkowski, Historia administracji w Polsce 1764-1989, Warszawa 2019, s.  wpisać numer strony
  2. Dotyczyło to także funkcjonariuszy Policji Państwowej, o czym więcej w rozdziale “Policja”.
  3. Rozporządzenie wykonawcze do rozporządzenia z dnia 3 listopada 1939 o udzielaniu wynagrodzeń znowu zatrudnionym urzędnikom i funkcjonariuszom polskim z dnia 6 grudnia 1939 r.  Dz. Rozp. GG, 1939 nr 12 s. 210.
  4. Rozporządzenie o obowiązku byłych urzędników i pracowników dawniejszej polskiej służby publicznej meldowania i wydania przedmiotów wartościowych i aktów. Dz. Rozp. GG z 25.1.1940 r., cz. I, nr 4, s. 13.
  5. Czesław Łuczak, Podstawowe założenia i realizacja polityki ekonomicznej Niemiec hitlerowskich w okupowanej Polsce [w:] Czesław Pilichowski (red.nauk.), Zbrodnie i sprawcy : ludobójstwo hitlerowskie przed sądem ludzkości i historii. Warszawa 1980, s. 143; Czesław Madajczyk, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, Warszawa 1970,  T. II, s. 85.
  6. Na posiedzeniu dnia 23.4.1940 r. w sprawie wyżywienia gubernator generalny Frank tak mówił o Polakach zatrudnionych w aparacie urzędniczym GG, w przedsiębiorstwach, w policji, na kolei i na poczcie mówił: “Musimy się o nich troszczyć, ponieważ mamy z nich pewną korzyść. (…) O tych pracowników krajowych musimy dbać do pewnego stopnia, aby utrzymać waśnie w narodzie polskim. Powiadamy im: jeżeli będziecie pracowali, otrzymacie dostatecznie utrzymanie – dostateczne według stopy życiowej Polaków, tj. w miarę tego, co będzie do dyspozycji”. Stanisław Piotrowski, Dziennik Hansa Franka, Warszawa 1956, s. 99.
  7. Czesław Madajczyk, Polityka okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich 1939-1945 [w:] Władysław Góra (red.) Wojna i okupacja na ziemiach polskich 1939-1945, Warszawa 1984, s. 84.
  8. Bykowiec, spleciony z metalowych prętów i obciągnięty skórą, był kontynuacją kańczuga, knuta (bata) czy harapa w niechlubnym rozwoju technik upokarzania ludzi i zadawania bólu fizycznego. Bykowiec używany przez rolnika powiatowego, Heinricha Wagnera, zachował się w Izbie Zbiorów Regionalnych – Muzeum Buskim.
  9. AIPN 639/13, k. 117-120.
  10. W krytycznym, sformułowanym w formie donosu na administrację cywilną gubernatora Franka raporcie “Zjawiska w Generalnym Gubernatorstwie” z dnia 13 kwietnia 1943 r., przygotowanym przez Krügera, zaakceptowanym przez Himmlera i Bormanna do przedłożenia Hitlerowi, zawarta była ocena, że około 50 tys. osób, byłych oficerów, adwokatów, inżynierów, chemików, lekarzy, profesorów, nauczycieli, księży, ziemian i kupców tworzą rdzeń ruchu oporu. Niemcy oceniali, że znaczna część tej grupy pracowała “lojalnie” w administracji okupacyjnej na polecenie ruchu oporu, by przekazywać informacje i wskazywać na słabe punkty jako zarodki “ich roboty wywrotowej”. BArch, R 70-Polen/180, k. 47.
  11. Referat byłego kierownika Wydziału Głównego Spraw Wewnętrznych rządu GG, Friedricha Sieberta, z 4.4.1959 r. BArch, Ost-Dok. 13/237, k. 4-5.
  12. Włodzimierz Borodziej “Terror i polityka: policja niemiecka a polski ruch oporu w GG [Generalnej Guberni] 1939-1944” Warszawa 1985, s. 101 i nast.
  13. M. Wieruszewski, ur. 1903, pochodził z Jarocina w Wielkopolsce. W latach 1910-1917 uczęszczał do tamtejszego niemieckiego gimnazjum, następnie był zatrudniony w jarocińskim starostwie, a w latach 1926-1941 w administracji skarbowej. Od października 1941 r. pracował w starostwie buskim. Powrócił z obozu do Jarocina po leczeniu 31 maja 1945 r. AIPN 639/1-3, k. 26-33; Jan Jajor, Jarociniacy w  Oświęcimiu. Gazeta Jarocińska. Tygodnik Ziemi Jarocińskiej nr 4(226) z 27.1.1995 r., s. 4 (fotografia pochodzi z tego artykułu).
  14. Rozporządzenie zawiera tekst deklaracji, której podpisania wymagano od pracowników: “Zobowiązuję się, moje obowiązki służbowe w posłuszeństwie wobec niemieckiej administracji wiernie i sumiennie wypełniać. Złożoną wobec byłego polskiego państwa lub jego organów lub którejkolwiek politycznej organizacji przysięgą wierności albo przysięgą służbową lub odpowiednim zobowiązaniem służbowym nie uważam się związanym”. Rozporządzenie o zobowiązaniu służbowym osób, nie będącymi Niemcami, zatrudnionych w publicznej służbie Generalnego Gubernatorstwa i korporacyj samorządowych. Dz. Rozp. GG z 29.11.1940 r., cz. I, nr 66, s. 343.
  15. Eberhard Westerkamp, Prezydent Głównego Wydziału Spraw Wewnętrznych w rządzie GG, pismem okólnym z 14.3.1941 r. zobowiązał szefów dystryktów i starostów do zgłaszania takich przypadków komendantowi policji bezpieczeństwa i SD przy właściwym szefie dystryktu. AAN 111/ 428/8, k. 28.
  16. Problem kolaboracji, poczynając od prób jej zdefiniowania, poprzez wskazanie sytuacji typowych i skrajnych, aż po reakcje na nią ze strony społeczeństwa i struktur podziemnych, został szeroko potraktowany w literaturze. Przykładowo: Jacek Andrzej Młynarczyk, Pomiędzy współpracą a zdradą. Problem kolaboracji w Generalnym Gubernatorstwie – próba syntezy. Pamięć i Sprawiedliwość nr 8/2009, s. 103-132; Leszek Gondek, Polska karząca 1939-1945. Polski podziemny wymiar sprawiedliwości w okresie okupacji niemieckiej, Warszawa 1988; Tomasz Szarota, Kolaboracja z okupantem niemieckim i sowieckim w oczach Polaków – wówczas, wczoraj i dziś, Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka, nr 4/2000,s. 493-508.
  17. Zawarty w dokumencie “The immortal cause” raport o sytuacji w okupowanej Polsce, złożony chargé d’affaires Ambasady RP w Sztokholmie, H. Sokolnickiemu w sierpniu 1943 r. przez nie wymienioną z nazwiska, przybyłą z Polski osobę, przekazany następnie do Rządu RP na Uchodźstwie. Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego, sygn. PRM.L.1, k. 144.
  18. Por. Stanisław Meducki, Tworzenie administracji okupacyjnej … , s. 36-37.
  19. Franciszek Faliszewski, Kartki z przeszłości ruchu ludowego w byłym powiecie stopnickim, Warszawa 1965, s. 145-146; Wspomnienia Kazimierza Kubickiego “Lew”, Kombatanckie Zeszyty Historyczne nr 1/1992, s. 3.
  20. Wspomnienia Stefana Zbigniewa Walasa “Bystry”, Kombatanckie Zeszyty Historyczne nr 12/1995, s. 46.
  21. Edward Kubicki był oficerem szkoleniowym oddziałów partyzanckich w podobwodzie Busko-”Bór”. Kazimierz Kubicki “Lew”, Niektóre obszary działalności konspiracyjnej na terenie Obwodu AK Busko-”Borsuk”, w Okręgu Radomsko-Kieleckim “Jodła”. Zeszyty Kombatanckie nr 46 Rok 16 Warszawa Lipiec-Grudzień 2007, s. 76-80; Leszek Marciniec, Znani i nieznani. Zbigniew Karaś ps. “Krąż”. Tygodnik Ponidzie nr 28/2000, s. 8; Wspomnienia Kazimierza Kubickiego “Lew”, Kombatanckie Zeszyty Historyczne nr 1/1992, s. 5; Leszek Marciniec, Znani i nieznani. Zbigniew Karaś ps. “Krąż”. Tygodnik Ponidzie nr 28/2000, s. 8; Wspomnienia Kazimierza Kubickiego “Lew”, Kombatanckie Zeszyty Historyczne nr 1/1992, s. 5. O tarapatach, w jakie popadł Edward Kubicki na skutek wsparcia udzielanego deportowanym na roboty do Rzeszy – patrz rozdział “Polaków praca przymusowa w Niemczech”.
  22. Kombatanckie Zeszyty Historyczne nr 1/1992, s. 21.