Duchowieństwo zakonne

Na terenie powiatu buskiego w czasie II wojny światowej służyły: jedno zgromadzenie zakonne męskie i osiem zgromadzeń zakonnych żeńskich1.

Ojcowie Reformaci angażowali się przede wszystkim w pracę katechetyczną i parafialną. Niektórzy z nich byli włączeni w działania konspiracyjne. Siostry zakonne zajmowały się posługą w szpitalach, pracą wychowawczą w ochronkach i przedszkolach, prowadziły szkoły zawodowe, opiekowały się ludźmi starszymi i ubogimi w przytułkach, prowadziły kuchnie ludowe.

Zgromadzenie Ojców Reformatów (klasztory w Pińczowie i Stopnicy)

Zgromadzenie wywodzi się z nurtu w zakonie franciszkanów, nazywanego obserwantami, który gromadził zwolenników surowszej interpretacji reguły św Franciszka, zwłaszcza w zakresie ubóstwa, Na przełomie XV i XVI w. z obserwantów, albo inaczej: z “regularnej obserwancji”, powstał Zakon Braci Mniejszych Ściślejszej Obserwancji, noszący ciemnobrązowe habity. Zakon ten uległ podziałowi na trzy nowe rodziny: Bracia Mniejsi Reformaci, Bracia Mniejsi Konwentualni i Bracia Mniejsi Kapucyni.
W Polsce pierwszy klasztor Reformatów powstał w 1605 r. w Pińczowie. Zaistnieli oni w Polsce na dobre z początkiem lat 20-tych XVII w., gdy papież wyraził na to zgodę. Do powstających wówczas nowych klasztorów reformackich dołączył w 1633 r. klasztor w Stopnicy.
W I poł. XVII w. powstały najpierw dwie kustodie, później prowincje reformackie: małopolska pw. Matki Bożej Anielskiej oraz wielkopolska pw. św. Antoniego, a następnie trzecia prowincja – pruska pw. Wniebowzięcia NMP. Klasztory w Pińczowie i Stopnicy przynależały do prowincji Matki Bożej Anielskiej.

W Pińczowie
Reformaci w Pińczowie przebywali od 1601 r., najpierw przy budującym się kościele Nawiedzenia NMP na Mirowie, a od 1605 we własnym klasztorze tamże. Byli niedługo, bo zmuszeni zostali do opuszczenia miasta w 1610 r. Wrócili do Pińczowa kilkanaście lat później.
W okresie szykan carskich po powstaniu styczniowym klasztor pińczowski ostał się jako etatowy – z narzuconymi: limitem 14 zakonników, zakazem ofiar i kwestowania i z utrudnieniami w swobodzie poruszania się zakonników. Klasztor został skasowany w 1899 r.
Opustoszały budynek klasztorny służył jako więzienie. Przetrzymywano tam duchownych, skazanych za nielojalność wobec władzy zaborczej. Więzienie zlikwidowano w 1906 r., a budynek przeznaczono na szpital miejski.
Reformaci wrócili do Pińczowa w 1928 r. Przez prawie 10 lat remontowali kościół, klasztor i  mury okalające, prowadzili prace wokół kościoła.  Dysponowali tylko częścią parteru i piętra zachodniego klasztoru.

W okresie okupacji niemieckiej 1939-1945 przebywało w klasztorze w Pińczowie średnio 4-7 ojców. Wobec narzuconych ograniczeń, praca ich sprowadzała się do zajęć wewnątrz kościoła. Wyjeżdżano niekiedy z rekolekcjami.
Klasztor do końca wojny opiekował się ludźmi biednymi, zarówno z miasta jak i okolicy. Z pomocy ojców Reformatów korzystali także pogorzelcy i wysiedleni spod Stopnicy. Klasztor w Pińczowie włączył się w działalność charytatywną RGO (Rada Główna Opiekuńcza) i udostępnił pomieszczenia dla delegatury Polskiego Komitetu Opiekuńczego2.
Znalazło tu schronienie wielu partyzantów. W kronice klasztornej widnieje zapis: “Klasztor stał się azylem dla wielu ludzi, którym groziło więzienie, a tutaj znajdowali opiekę i przetrwanie”. Podczas łapanki w 1944 r., zakonnicy ukryli w piwnicach klasztornych ok. dwudziestu młodych mężczyzn. Gwardian klasztoru o. Florian Budziewski był odpowiedzialny za funkcjonowanie w klasztorze punktu kontaktowego (skrzynki) na potrzeby lokalnej struktury Armii Krajowej3. W klasztorze przez całą okupację, pomimo zakazu, słuchano radia. Niektórzy zakonnicy pracowali w tajnym nauczaniu młodzieży. Z 1944 r. pochodzi wiadomość o tajnym nauczaniu łaciny w klasztorze przez ojca Wenantego Miziniaka4.

W Stopnicy 
Reformaci w Stopnicy wprowadzili się do nowo wybudowanego klasztoru w roku 1648. Klasztor był następnie niszczony przez Kozaków (1648), Szwedów (1655) i Węgrów (1657). Po pożarze w 1723 r., a następnie po wieloletnim okresie renowacji i przebudowy, groziła klasztorowi w Stopnicy likwidacja w 1802 r. Szczęśliwie, zaborcze władze austriackie odstąpiły od tego zamiaru. W roku 1809 Stopnica weszła w skład Księstwa Warszawskiego, a w 1815 r. została wcielona do zaboru rosyjskiego.
Po stłumieniu powstania styczniowego władze carskie zlikwidowały w prowincji małopolskiej 4 klasztory, a 4 inne, wśród nich klasztory w Pińczowie i Stopnicy, pozostawiono jako tzw. etatowe czyli zbiorcze, do których kierowano zakonników z kasowanych klasztorów5.
Ostatnim przełożonym klasztoru w Stopnicy był ojciec Symforian Jasiński. Po jego śmierci klasztor opustoszał, a pilnował go ubrany po świecku brat Ambroży. Żeby nie utracić klasztoru, ludność, za wyproszoną aprobatą władz rosyjskich, sprowadziła ojca Dionizego Goca, ostatniego przynależnego do klasztoru zakonnika. W październiku 1906 r. przybyli do klasztoru dwaj ojcowie reformaci z Krakowa. Tak odżyła wspólnota zakonna i powróciła do prowincji Matki Bożej Anielskiej. Klasztor przetrwał i funkcjonował, także przez trudne lata I wojny światowej. Przez cały okres międzywojnia klasztor był remontowany, ale funkcjonował bez zakłóceń. 

Lata okupacji niemieckiej 1939-1945
W pierwszych dniach września 1939 r. przybyli do klasztoru liczni uchodźcy, wśród nich biskup Czesław Kaczmarek i towarzyszące mu osoby. Schronienie znaleźli tu także ojcowie reformaci z klasztoru krakowskiego z gwardianem o. Stanisławem Stochem6.
W czasie walk, na skutek bombardowania spłonął inwentarz w zabudowaniach gospodarczych, zebrane w czasie żniw płody oraz auto biskupa. Od niemieckiego granatu, wrzuconego do refektarza, zginął jeden z uchodźców. Niemcy zamierzali rozstrzelać wszystkich zastanych w klasztorze uchodźców, także biskupa i duchownych. Uratowała ich interwencja brata Arnulfa Zimmela, byłego podoficera armii austriackiej, władającego biegle językiem niemieckim7. W tych dniach o. Maciej Śliwa dla uchronienia przed kradzieżą zamurował monstrację, dwa kileichy, relikwiarz i puszkę. Dopiero zniszczenia z końca wojny odsłoniły skrytkę.
Po zakończeniu działań wojennych września 1939 r. życie w klasztorze unormowało się. W 1940 roku odbudowano zabudowania gospodarcze. Artysta plastyk Kazimierz Michniewski z Warszawy odmalował kościół i położył polichromię w kaplicy św. Anny.
Latem 1940 r., przybyło do Stopnicy 10 kleryków z klasztoru krakowskiego dla kontynuacji studiów teologicznych. Dzięki gospodarstwu rolnemu i ofiarności społeczeństwa łatwiej było tu utrzymać około 20 zakonników i liczne osoby świeckie, mieszkające w klasztorze od 1939 r. Wykłady przerwano w grudniu 1941 r. po rewizji gestapo, które poszukiwało dowodów współpracy klasztoru z ruchem oporu. Młodych zakonników, dla ich bezpieczeństwa wysłano do innych klasztorów. Wtedy wyjechał też gwardian o. Maciej Śliwa, mocno zaangażowany w pracy konspiracyjnej.
Przełożonym tymczasowym został z początkiem 1942 roku o. Klemens Warzybok, a w październiku tego roku mianowano gwardianem ojca Alfonsa Koguta.

Fot. Stopnica, kościół i klasztor reformatów ok. 1936 roku8.

Klasztor stopnicki współpracował z ruchem oporu, m.in. służył za miejsce narad. Była tu drukarnia gazetek podziemnych. Za wiedzą ojca gwardiana Macieja Śliwy sporządzano zapisy z nasłuchu audycji radiowych, powielano je i przygotowywano do ekspedycji. Zaangażowani w tę robotę byli ojcowie Daniel (Teofil Chrobak), Zygmunt Janczur, kleryk Zygmunt Haja i paru innych księży i zakonników oraz osoby świeckie9. Była tu także jedna z baz gromadzenia, składowania i wydawania broni10. W działalność podziemia włączeni byli także o. Edmund Suszyna (od pocz. 1944 r. w klasztorze w Pińczowie) i o. Klemens Warzybok. W ogrodzie klasztornym pracował Jan Nycz, zastępca komendanta (1940-1944), a następnie komendant (od listopada 1944) Obwodu ZWZ-AK Busko. W klasztorze mieszkało kilku członków NSZ, wśród nich Zagórski (b.b.d.).
Prowadzone tu było tajne nauczanie dla okolicznej młodzieży. Ojcowie zakonni udzielali pomocy biednym i rodzinom wysiedlonych w ramach działalności Rady Głównej Opiekuńczej. W czasie wojny w klasztorze mieściła się siedziba niemieckiej firmy budowy dróg11.
Po zdobyciu przyczółka sandomiersko-baranowskiego, żołnierze rosyjscy kwaterowali w klasztorze przez kilka pierwszych dni sierpnia 1944 r. W dniach 14-23 sierpnia 1944 r. toczyły się ciężkie walki w okolicach Stopnicy. Liczne pociski uderzały w ściany klasztoru i dach kościoła. Zapaliły się zabudowania gospodarcze klasztoru.
Stopnica uległa niemal całkowitemu zniszczeniu. Ludność szukała schronienia w murach klasztornych. Ukryło się tu około tysiąc osób w bardzo trudnych warunkach. Ludzie przygotowywali posiłki w kuchni ogólnej z tego, co zdołali przynieść z okolicznych pól. Niewielkie ilości żywności dowoziła opieka społeczna.
Wśród osób przebywających w klasztorze były liczne ofiary śmiertelne. Zmarłych chowano na cmentarzu klasztornym. Sześć osób pochowano w leju od bomby, pogłębionym przez mężczyzn na prośbę o. Klemensa. Gdy nadleciały samoloty i zrzucały bomby, uczestnicy pochówku rozpierzchli się. Na miejscu został tylko o. Klemens.Niemcy zdołali wyprzeć Rosjan ze Stopnicy. Z początkiem września 1944 r. zaczęli wysiedlać ludność z miasteczka i pobliskich wsi. Nakazano opuścić klasztor. Reformaci załadowali na dwie furmanki najważniejsze przybory, szaty i naczynia liturgiczne oraz rzeczy osobiste i udali się do klasztoru w Pilicy12.

W latach 1939-1945 mieszkali (w różnych okresach) w klasztorach w Pińczowie (P) i w Stopnicy (S) następujący ojcowie i bracia Reformaci:
Augustyński Aureliusz (P) (S)
Basista Mateusz (P)
Boś Justyn (P)
Bogunia Euzebiusz (P)
Budziewski Florian (P) – gwardian
Bury Alfred (P) (S)
Chrobak Teofil (S)
Dzielski Hipolit (P) (S)
Gut Wit (P) (S)
Haja Zygmunt (S)13
Janczur Zygmunt (S)
Kaczmarczyk Augustyn (P) (S)
Kieszkowski Alfons (P)
Kogut Alfons (S) – gwardian
Kwaśny Benedykt (P)
Madejski Robert (P)
Miziniak Wenanty (P)
Potoczak Kazimierz
Stawiarz Roman (S)
Suszyna Edmund (P) (S)
Śliwa Maciej (S) – gwardian
Warzybok Klemens (S)  (P, 9.1947-1948)
Warzybok Tymoteusz (S 1945) (P, 8.1946- 12.1948).

Wybrani ojcowie Reformaci

Teofil Chrobak, o. Damian, urodz. 30.3.1913 r. na Śląsku, wyświęcony 22.7.1940 r. W Stopnicy był magistrem kleryków. Zaangażował się tu w działalność dobroczynną RGO, wchodził w skład delegatury w Wolicy Polskiego Komitetu Opiekuńczego na powiat buski14.
 

Fot. Ojciec Teofil Chrobak – Damian15.

Po wojnie trafił w okolice Elbląga. Zaangażował się w pozyskiwanie dla katolików polskich kościołów protestanckich po Niemcach na Żuławach. W 1947 r. kierował przystosowaniem opuszczonego kościoła poewangelickiego do kultu katolickiego w miejscowości Jezioro16. W latach 1947-1959 był administratorem parafii św. Michała Archanioła w Zwierznie. Zelektryfikował tam kościół, wyremontował wieżę kościelną. Uczył religii w Zwierznie i w Krzewsku.  

W latach 1948-1950 sprawował opiekę nad kościołem św. Jana Chrzciciela w Żuławce Sztumskiej17. W latach 1959-1967 był administratorem parafii św. Rozalii w miasteczku Susz, następnie placówki duszpasterskiej w Wojciechach (dekanat Górowo Iławeckie). Zmarł w Wojciechach 15.11.1970 r. Został pochowany w nekropolii ojców franciszkanów w Katowicach-Ligocie18.


Fot. Ksiądz Teofil Chrobak w okresie jego probostwa w Zwierznie (Żuławy)19.

Hipolit Dzielski, ur. 1860, wyświęcony na kapłana 1.7.1900 r. Był zastępcą przełożonego w klasztorach OO. Reformatów w Przemyślu, Birczy, Brzezinach, Kętach. Przez 3 lata był spowiednikiem zwyczajnym SS. Józefitek, a w latach  1911-1914 kapelanem i spowiednikiem zwyczajnym SS. Niepokalanek w Jarosławiu.


Fot. Ojciec Hipolit Dzielski20.

Przez okres I wojny światowej sprawował funkcje gwardiana i przełożonego w Rawie Ruskiej. Od lutego 1917 r. przebywał przez pewien czas w klasztorze w Pilicy21. W następnych latach służył jako zastępca przełożonego w Sądowej Wiszni i Zakliczynie, jako magister nowicjatu w Wieliczce i prefekt kleryków w Przemyślu. Od 1930 r. był definitorem prowincji, ponownie magistrem nowicjatu w Wieliczce, braci w Kętach, a później zastępcą przełożonego we Włocławku i Pilicy.
Od sierpnia 1942 r. mieszkał w klasztorze w Pińczowie. Ze względu na zaawansowany wiek nie głosił już kazań, we wszystkie msze święte siedział w konfesjonale, spowiadał m.in pińczowskie siostry Szarytki. W 1945 r. został skierowany do Stopnicy22.

Ojciec Klemens Warzybok
Stanisław Warzybok urodził się 27.10.1910 r. we wsi Kaczanówka (pow. Skałat., woj. Tarnopol, dziś terytorium Ukrainy). Był szóstym z dziesięciorga dzieci w rodzinie chłopskiej Jana i Marii z d. Ossowskiej. Trzech jego braci również wybrało drogę kapłaństwa.

St. Warzybok do zakonu wstąpił 12.9.1931 r., święcenia kapłańskie otrzymał 9.6.1938 r. w Krakowie, przyjmując imię Klemens.
Gdy wybuchła II wojna światowa, przebywał w Przemyślu. W obliczu nadciągającej armii sowieckiej zaniechał podjętej próby dotarcia do rodzinnych stron.

Fot. Ojciec Klemens Warzybok23.

Wrócił do Przemyśla, potem trafił do klasztoru OO. Reformatów w Stopnicy. Tu był dyrektorem III Zakonu Franciszkańskiego i katechetą24. Przez kilka miesięcy w 1942 r. sprawował funkcję gwardiana. Zaangażował się w działalność konspiracyjną. Był kapelanem oddziału Armii Krajowej w randze majora. Jako katecheta w okolicznych wioskach, roznosił meldunki25
We wrześniu 1944 r. Niemcy wysiedlili ludność ze Stopnicy. Nakazali także opróżnić klasztor. W Stopnicy pozostał jedynie ojciec Klemens i dwaj starsi kapłani. W liście z początku listopada 1944 r. do Kurii Biskupiej w Kielcach o. Klemens napisał: “Na zlecenie O. Prowincjała pomimo wysiedlenia nas z klasztoru, mam pozostawać nadal w pobliżu tegoż, dokąd istnieją widoki powrotu i dokąd klasztor stoi26.
Następnie przeniósł się do Buska. Odprawiał msze święte nierzadko pod gołym niebem, dojeżdżając rowerem do okolicznych wsi. W styczniu 1945 r., po odejściu frontu wojennego na zachód,  powrócił do Stopnicy. Eucharystię sprawował w ocalałym refektarzu.
Od września 1947 do grudnia 1948 r. był przełożonym w klasztorze w Pińczowie. Tam założył przy kościele klasztornym Straż Honorową Najświętszego Serca Pana Jezusa27.
Po wyjeździe z Pińczowa przebywał krótko w Wieliczce, a następnie sprawował funkcję przełożonego klasztoru w Brzezinach Łódzkich, do 1953 r. Uczył religii w tamtejszej szkole. W czasach, gdy walczono z religią i wiarą, o. Klemens w kazaniach wytykał komunistycznym władzom popełniane zbrodnie i kłamstwa. Fałszywie obwiniony przez jednego z uczniów, został aresztowany w 1952 r. przez Urząd Bezpieczeństwa. Przesłuchiwał go Mieczysław Moczar, ówczesny szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi. Po nękających rewizjach, nocnych przesłuchaniach, pobiciu i osadzeniu w karcerze, wykorzystano jako pretekst do przedłużenia aresztu znalezienie podczas rewizji w jego klasztornym mieszkaniu niewielkiej kwoty dolarów, które otrzymał od wujka ze Stanów Zjednoczonych. Z więzienia wyszedł po 5 miesiącach, na mocy amnestii po śmierci Stalina28.
Pracował później krótko w klasztorze w Brodnicy, następnie w Bieczu, gdzie był gwardianem w latach 1953-1957. Tam, dzięki jego staraniom, podłączono klasztor do wodociągu i kanalizacji miejskiej, zrekonstruowano witraże przy głównym ołtarzu oraz przeprowadzano remont i konserwację sklepienia w kościele.
Duchowny przebywał następnie w Wieliczce, Chełmie i ponownie w Stopnicy29. Do Biecza powrócił na stałe w 1972 r.
Ojciec Klemens Warzybok zmarł 3.11.1998 r. w Bieczu. Pochowany został, zgodnie ze swoim życzeniem, na przyklasztornym dziedzińcu30.

Odilon Gerhard – niemiecki franciszkanin w klasztorze w Stopnicy w 1939 r.

W klasztorze w Stopnicy przebywał od lutego do końca sierpnia 1939 r. niemiecki franciszkanin Josef Gerhard (w zakonie ojciec Odilon). Była to postać intrygująca, tragiczna, ale i nie bez wpływu na politykę władz okupacyjnych wobec Kościoła  Rzymsko-Katolickiego w Generalnym Gubernatorstwie w okresie od późnej jesieni 1939 r. do marca 1942 r.

Josef Gerhard urodził się w 1902 r. w Minden (Westfalia). Śluby zakonne proste składał 29.3.1924 i uroczyste 23.4.1927 r. Święcenia kapłańskie przyjął 7.4.1929 r. Przebywał w klasztorach w Salmünster i Fulda. Uczył się języka polskiego z zamiarem, jak twierdził, sprawowania posługi duszpasterskiej Polakom w Westfalii.  


Fot. Franciszkanin Josef (Odilon) Gerhard.

W latach 1931-1932 mieszkał w klasztorze franciszkanów w Wieluniu31.

W latach 1935-1938 był duszpasterzem nielicznych Niemców katolików, mieszkających w Krakowie.

W lutym 1939 r. przybył do klasztoru w Stopnicy. Na prośbę gwardiana Macieja Śliwy, Kuria biskupia udzieliła ojcu Odilonowi jurysdykcję na czas do końca roku 1939 roku32. Podczas  kilkumiesięcznego pobytu w stopnickim konwencie pomagał w spowiadaniu, wypowiadając wyuczoną po polsku naukę i pokutę. Nawiązał liczne kontakty z okolicznymi dworami. Był lubiany przez miejscową ludność33. Janina Bernat w swoich wspomnieniach pisała o nim : “(…) ksiądz zakonny Odilon, zwany popularnie w powiecie stopnickim “Ojciec Hitler” … (…). Ci, którzy zdawali egzamin maturalny w Busku w 1939 r., pamiętają może, że ksiądz ten przygotowywał im tzw. ściągi na egzamin pisemny z języka niemieckiego. Robił to w niewielkim budynku na zapleczu willi Dersława przy ul Mickiewicza 1834.
Z początkiem sierpnia 1939 r. matka Stefania Chojnacka, Przełożona Generalna Zgromadzenia SS. Kanoniczek Św. Ducha de Saxia, prosiła biskupa kieleckiego o udzielenie aprobaty o. Odilonowi na słuchanie spowiedzi sióstr w Chmielniku w charakterze spowiednika nadzwyczajnego35.

1 września 1939 r., był to pierwszy piątek miesiąca, o. Odilon mówił w kościele w Stopnicy kazanie o Bożym Sercu. Kilka godzin później został aresztowany. Był podejrzany o szpiegostwo. Przez komisariat policji w Kielcach trafił do obozu w Berezie Kartuskiej. Faktem jest, że w miesiącach poprzedzających wybuch wojny część mniejszości niemieckiej w Polsce bardzo się uaktywniła w działaniach szpiegowskich i dywersyjnych. Polska policja miała wtedy ręce pełne roboty.
W Berezie doznał brutalnego traktowania, z którego obóz był znany już przed wojną – “ścieżka zdrowia”, wycieńczające ćwiczenia na placu, bicie pałkami gumowymi, marne i skąpe wyżywienie. Dnia 18.9.1939 roku, gdy nadeszła wieść, że Rosjanie nadchodzą, a strażnicy więzienni uciekli, o. Odilon opuścił w pośpiechu obóz wraz z grupą współwięźniów, niemieckich katolików z Krakowa i z Wielkopolski. Następnego dnia dotarli do frontu niemieckiego koło Kobrynia. Przetransportowano ich ciężarówkami do Prus Wschodnich, gdzie zaopiekowała się nimi służba sanitarna Narodowosocjalistycznej Ludowej Opieki (NSV,  Nationalsozialistische Volkswohlfahrt)36.

Od początku 1940 r. do marca 1942 r. o. Odilon kontynuował swoje przedwojenne duszpasterstwo dla niemieckich katolików w Krakowie. Odprawiał msze w kościele bernardynów na Stradomiu. Gdy w styczniu 1940 r. Gubernator Dystryktu Krakowskiego, Otto G. Wächter, zażądał od Kurii Metropolitalnej utworzenia duszpasterstwa niemieckiego, wysunął ojca Odilona Gerharda jako swego kandydata na proboszcza. Jednak Kuria mianowała na to stanowisko franciszkanina z Wieliczki, ojca Ewarysta Kluske. Ojciec Odilon został jego zastępcą, ale faktycznie sprawował funkcję duszpasterza, ponieważ o. Ewaryst przebywał poza Krakowem37.    

Urzędnicy “rządu” Generalnego Gubernatorstwa, zorientowani, jak dobre rozeznanie posiadał o. Odilon w sprawach Kościoła w Polsce, jak wiele posiada kontaktów i jaką cieszy się sympatią wśród Polaków, wyznaczyli mu rolę pośrednika, przydatnego do ich kontaktów z kuriami biskupimi.

Dla bliższego poznania, jaki był jego status i relacje, względnie podległość wobec “rządu” GG, wobec nuncjusza papieskiego w Berlinie i polskich instancji kościelnych, warto przytoczyć jego własne stwierdzenia z listu, jaki skierował 15 kwietnia 1941 r. do sandomierskiej Kurii biskupiej (zakres misji o. Odilona, obejmujący całe Generalne Gubernatorstwo każe domniemywać, że podobnej treści listy wysłał do pozostałych kurii biskupich). Zwracając się do biskupa, pisał “Jak Waszej Ekscelencji wiadomo z opowieści osób trzecich (niem. Hörensagen) i osobistego kontaktu w lipcu 1940 r., względnie w marcu 1941 r., działam od roku jako mąż zaufania Kościoła Rzymsko-Katolickiego z polecenia rządu niemieckiego w Generalnym Gubernatorstwie i za zgodą Nuncjusza Apostolskiego w Berlinie, ekscelencji Orsenigo, który na bieżąco składa sprawozdania Stolicy Apostolskiej”. Obok tych słów w liście, czytający w Kurii umieścił na marginesie czerwoną kredką dwa duże znaki zapytania.
Dalej w liście o. Odilon prosił w dość aroganckim tonie, tak jakby list czytać mieli także stojący za nim urzędnicy niemieccy, o ustosunkowanie się przez Kurię biskupią sandomierską do jego funkcji “męża zaufania”, pisząc: “Zdecydowanie oddalam wszelkie fałszywe i nie odpowiadające faktom pomówienia, jakobym działał bez żadnego zlecenia ze strony Kościoła, albo że samowolnie nadałem sobie niepasujący tytuł. Do (spełniania) “zadania kościelnego” już to wystarczyć mi może zgoda Nuncjusza Apostolskiego w Berlinie, który pozostaje przecież w kontakcie z najwyższym kierownictwem Kościoła w Rzymie. Darując sobie przywoływanie stwierdzenia, że “czasy nadzwyczajne mogą uzasadniać środki nadzwyczajne !”, chciałbym jednak, w związku z moją działalnością przez miniony rok jako mąż zaufania przy rządzie Generalnego Gubernatorstwa, prosić o łaskawe przekazanie mi opinii Waszej Ekscelencji, abym mógł cieszyć się ewentualnie także aktywnym zaufaniem ze strony Episkopatu Polskiego w Generalnym Gubernatorstwie, co tylko sprzyjałoby owocnej współpracy dla dobra Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Generalnym Gubernatorstwie, a w rządzie niemieckim Generalnego Gubernatorstwa przyjęte byłoby z zadowoleniem. Jeśli Wasza Ekscelencja miałaby wątpliwości lub była innego zdania, proszę o przekazanie stanowiska (Waszej Ekscelencji), jeśli nie do mnie, to do kierownika Grupy Sprawy Kościelne, Wydział Spraw Wewnętrznych rządu Generalnego Gubernatorstwa, radcy sądu krajowego (Landgerichtsrat) Wilden, Kraków, Grabowskiego 16, tak aby można było w razie potrzeby i z uzasadnionej przyczyny odsunąć moją osobę, by zaistniała lepsza współpraca między rządem niemieckim w Generalnym Gubernatorstwie i Episkopatem Polskim w Generalnym Gubernatorstwie”.
Biskup sandomierski najpewniej nie usatysfakcjonował o. Odilona, odpowiadając że “… w sprawie udzielenia upoważnienia Przewielebnemu Ojcu do występowania w charakterze męża zaufania Kościoła Katolickiego wobec władz Generalnego Gubernatorstwa trudno mi jest dać decydującą odpowiedź, zważywszy, że kwestia ma charakter ogólnokościelny na terenie Gen. Gubernatorstwa i mogłaby być załatwiona tylko przez cały Episkopat przy odpowiedniej decyzji Stolicy Apostolskiej”38.

Niemiecka administracja okupacyjna oczekiwała od pośredników lub mężów zaufania, także z innych wspólnot wyznaniowych, by były to osoby wybrane przez wspólnoty. Zaznaczano, że mowa jest o mężach zaufania wspólnot wobec “rządu” GG, a nie o mężach zaufania “rządu” GG wobec innych instytucji niemieckich. Nie byli oni wyposażeni w jakiekolwiek uprawnienia urzędowe, a jeśli mieliby podejmować działania na zlecenie “rządu” GG, to tylko po wydaniu pisemnych dyspozycji39.
Cały ten konstrukt instytucji “męża zaufania”, spreparowany przez Wildena i o. Odilona, był w istocie instrumentem okupanta do jednokierunkowego komunikowania z hierarchią kościelną polską, tj. przekazywania instrukcji, poleceń i zapytań wedle własnej potrzeby.

Do jakich spraw został włączony o. Odilon, funkcjonujący nie jako mąż zaufania, co raczej jako posłaniec ?
Już w czerwcu 1940 r. ustalił na potrzeby Podwydziału Spraw Kościelnych, że w Warszawie żyje 1500 do 2000 katolików Niemców i folksdojczów i prowadził rozmowy z Gubernatorem Dystryktu Warszawskiego, by ustanowić dla nich posługę duszpasterską40.
We wrześniu 1940 r. w piśmie do biskupa kieleckiego, przedstawiając się jako “mąż zaufania Kościoła Rzymsko-Katolickiego przy rządzie Gubernatora Generalnego” (Vertrauensmann der Römisch-Katholischen Kirche zur Regierung des Generalgouverneurs), a podpisując się jako “Niemiecki duszpasterz katolicki”, przekazał od Wildena, że można dalej prowadzić Seminarium Duchowne w Kielcach – przejściowo, do czasu ostatecznego uregulowania – jako liturgiczne i pastoralne kształcenie i wychowanie alumnów już immatrykulowanych w seminarium. Zabronione było przyjmowanie nowych. Nadto, o. Odilon informował za referentem z Wydziału Oświecenia Publicznego i Propagandy (Abteilung für Volksaufklärung und Propaganda), Heinrich Kurtz, że zezwala się na drukowanie rubryceli, jeżeli usunie się święto Matki Bożej Królowej Polski 3 maja i jeżeli 5 egzemplarzy dostarczone zostanie do jego wydziału41.
W lutym 1941 r. dostał od swoich zwierzchników w urzędzie Gubernatora Generalnego polecenie uzyskania w kuriach biskupich informacji, ilu kapłanów w danej diecezji zostało skazanych przez władze niemieckie i ilu znajduje się w więzieniach w Polsce, w obozach koncentracyjnych albo w oflagach (z podaniem nr. jeńca i nr. bloku) oraz informacji o położeniu Kościoła Rzymsko-Katolickiego w części przedwojennej Polski, zajętej przez Rosję Sowiecką. Dla podkreślenia powagi swojego urzędu opatrywał pisma okrągłą pieczęcią z krzyżem i napisem w otoku “Capelanus Fid. Nat. Germ. Cracoviae42. Wysyłał je w 2 egzemplarzach – w języku polskim i (dla wygody swoich zwierzchników) w języku niemieckim.
We wspomnianym liście z 15.4.1941 r., o. Odilon prosił Kurię biskupią sandomierską o przekazanie mu dokładnego wykazu duchownych w diecezji według dekanatów z podaniem imienia, nazwiska, daty urodzenia i święceń kapłańskich, daty rozpoczęcia posługi i określenia funkcji – w 6 egzemplarzach, aby otrzymały ten wykaz zainteresowane organy niemieckie. Wszystko to uzasadniał wolą władz niemieckich zagwarantowania księżom jednolitego, dopasowanego do “okoliczności czasu” zaopatrzenia w wino mszalne, świece, itd. Na tak marnie spreparowany pozór troski o dobre funkcjonowanie księży w parafiach, a w istocie próbę zgromadzenia możliwie wielu danych o polskim duchowieństwie katolickim, Kuria biskupia w Sandomierzu odpowiedziała po miesiącu zapewnieniem, że diecezja ma zabezpieczone dostawy i wina i świec, a przekazanie danych osobowych kapłanów zbyła milczeniem43.

Nie ustalona z nazwiska osoba, przynależna do polskiej hierarchii kościelnej, albo do niej zbliżona, pisała w kierowanym najprawdopodobniej do Rządu Londyńskiego “Sprawozdaniu kościelnym z Polski za czerwiec i połowę lipca 1941go roku”, że władze okupacyjne, podejmujące podstępne próby ujęcia sobie wyższego duchowieństwa, wysłały o. Odilona do Episkopatu, “aby proponował biskupom objęcie w Generalnym Gubernatorstwie rodzaju regencji w dziedzinie nie tylko duchowej, ale cywilno-publicznej”. Autor sprawozdania powątpiewał w prawdziwość takiego przedsięwzięcia i  zastrzegał, że informuje o tym … “na odpowiedzialność samego Ojca Odillona”, który wspomnianą propozycję przedłożył jednemu z biskupów, a nadto twierdził, że polecono mu przedłożyć ją także innym biskupom44.

Okupant niemiecki usiłował wykorzystywać duchowieństwo polskie do rozpowszechniania własnych zarządzeń i do namawiania wiernych, by postępowali zgodnie z zawartymi tam przepisami. O. Odilon w tym samym liście prosił biskupa sandomierskiego, by zwrócił uwagę duchowieństwu, szczególnie w parafiach wiejskich, na konieczność przestrzegania także małych, z pozoru niewiele znaczących zarządzeń władz niemieckich, dotyczących, przykładowo, uboju domowego.

O. Odilon był podejrzewany przez Polaków o współpracę z Gestapo. J.T. Leszczyński określił go jako “głównego szpiega Rzeszy na terenie powiatu stopnickiego45. Podobną opinię o nim przytoczył kanclerz Kurii Metropolitalnej w Krakowie, ks. Stanisław Mazanek, w zeznaniach podczas procesu Josefa Bühlera, szefa urzędu Generalnego Gubernatora, w Krakowie w 1948 roku46. Nie ufał mu arcybiskup Sapieha, a jego usługi w samozwańczej, nieznanej w kościele funkcji “męża zaufania” kategorycznie odrzucił47
Jednocześnie o. Odilon uchodził u co niektórych za przychylnego Polakom i sprawom Kościoła w Polsce. Bo, istotnie, pomagał Polakom. Odnotowano, że zabiegał o pozwolenie władz okupacyjnych na kontynuowanie prac seminaryjnych na terenie archidiecezji krakowskiej48. Starał się o uzyskanie zezwolenia dla krakowskiego kościoła franciszkanów na odbycie pielgrzymki na Jasną Górę49.
W swoim mieszkaniu przy Szpitalnej 38 otworzył kancelarię, która głównie zajmowała się pisaniem za opłatą podań do Gestapo w sprawie zwolnień więźniów. Janina Bernat wspominała: “Wydostałam z więzienia w Krakowie na Monte Lupich Władysława Walasa ze Szczytnik. W tym wypadku pomógł mi ksiądz zakonny Odilon …”50.

W dniu 1.4.1942 r. został aresztowany pod zarzutem zdrady kraju i zdrady stanu i osadzony w więzieniu w Opolu. Stamtąd przetransportowano go do obozu koncentracyjnego w  Dachau 12.8.1942 roku51. Nuncjusz Orsenigo w liście z 26.5.1942 r. do Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej, kardynała Luigi Maglione, pisał, że wiele jest spekulacji, z jakiego powodu został aresztowany o. Odilon. Najczęściej powtarzane było domniemanie zarzutu, że nadużywał on swojej pozycji pracownika rządu GG do udzielania pomocy Polakom i Żydom. O zarzucie tym (udzielaniu pomocy, dostarczanie wiadomości i wsparcia finansowego “osobie nie-aryjskiej”) pisał Orsenigo także w liście z 19.1.1943 r. do Monsignor Montini w watykańskim Sekretariacie Stanu (przyszły papież Paweł VI). Według nuncjusza, policja miała i inne zarzuty wobec o. Odilona: obwiniano go za przekazywanie informacji do nuncjatury w Berlinie, które następnie trafiały do Stolicy Apostolskiej, a tam rozpowszechniane były przez Radio Watykan52.

Z obozu w Dachau został zwolniony 26.4.1945 r., na 3 dni przed wyzwoleniem obozu przez armię amerykańską53. W sierpniu 1945 r. uczestniczył w organizacji pochówku Karla Leisnera, księdza katolickiego, który za krytykę nazizmu, osadzony został najpierw w KL Sachsenhausen, potem w KL Dachau54.
O. Odilon zeznawał w styczniu 1947 r. jako świadek oskarżenia przed amerykańskim trybunałem wojskowym w procesie przeciwko b. komendantowi obozu koncentracyjnego Dachau, Alex Piorkowski, i jego adiutantowi, Heinz Detmers55.

Po wojnie o. Odilon wyparł się swojego wiernopoddaństwa wobec nazizmu i skrzętnego wykonywania poleceń administracji okupacyjnej w GG (Podwydział Spraw Kościelnych). W 1967 r. zapewniał listownie księdza Emila Thoma: “Nie byłem żadnym urzędnikiem, a tym bardziej funkcjonariuszem na służbie u Niemców. Jako niemiecki duchowny katolicki spełniłem prośbę Nuncjusza Apostolskiego w Berlinie, by ze wszystkich sił pomóc polskiemu Episkopatowi, księżom i osobom świeckim”.56.

Pod koniec życia przebywał jako misjonarz ludowy w klasztorze franciszkańskim w Ulm. Tam zmarł 30.7.1978 r.

Zgromadzenie Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim

Zgromadzenie Sióstr Albertynek założone zostało przez św. Brata Alberta (Adama Chmielowskiego) w 1891 r. W 1930 r. Albertynki prowadziły w Polsce 30 domów, w których bezpłatnie opiekowały się ubogimi, bezdomnymi, starcami, sierotami. Miały wówczas ok. 1000 podopiecznych, spośród których 260 żyło z chleba użebranego przez siostry. Reszta wsparcia pochodziła z zapomóg, udzielanych przez gminy, przeważnie miejskie57.
Od 1923 r. starosta powiatu stopnickiego wyrażał zainteresowanie objęciem przez siostry Albertynki zarządu nad przytułkami i schroniskami tego powiatu. W 1928 r. magistrat miasta Buska-Zdrój udostępnił plac na końcu ulicy Kościuszki pod budowę Schroniska pw. św. Józefa dla Starców i Kalek, mężczyzn i kobiet, mieszkańców miasta Buska wyznania rzymskokatolickiego. Dom zbudowany został w 1931 r. jako Fundacja Józefy Majewskiej z Honowskich. W 1932 r. Józefa Majewska przekazała dom rejentalnie na własność miasta. Wśród warunków określonych w akcie zapisu było zapewnienie, że w przekazanym budynku po wsze czasy znajdą schronienie ludzie starzy, biedni i kaleki, a gdyby władze miasta chciały zmienić przeznaczenie budynku, to przejdzie on w posiadanie Kurii Biskupiej w Kielcach. Schronisko miało być utrzymywane przez magistrat miasta Buska. Był to dom parterowy z małym pięterkiem oraz obszerny budynek w podwórzu, spełniający funkcję pomocniczą. 

Siostry Albertynki przybyły do Buska w lipcu 1935 r., zamieszkały w tym domu, usytuowanym nieopodal kościoła Św. Leonarda58 i objęły opiekę nad 20 staruszkami. Podczas okupacji, siostry Albertynki zaopiekowały się także opuszczonymi dziećmi, które władze miejskie kierowały do zakładu, nie mając dla nich innego schronienia. 
Zgodnie z wolą Kurii Diecezjalnej w Kielcach, miały one – obok sprawowania zarządu schroniska – troszczyć się o bieliznę kościelną oraz o czystość i porządek w kościele parafialnym do czasu istnienia schroniska59

Fot. Schronisko pw. św. Józefa dla Starców i Kalek, mężczyzn i kobiet, mieszkańców miasta Buska wyznania rzymskokatolickiego w l. 30-tych XX w. 

Wypełniając przesłanie Zgromadzenia, siostry Albertynki przez cały okres swojej obecności w Busku uczestniczyły w pracy dobroczynnej na rzecz osób najbardziej potrzebujących wsparcia w biedzie i w niedołęstwie.

Szczególnie ciężkich doświadczeń, którym sprostały siostry poprzez bezprzykładne zaangażowanie i ofiarność, dostarczyły lata okupacji niemieckiej. Siostry współpracowały najpierw z Komitetem Pomocy Ludności Polskiej (KPLP) i buskim kołem PCK, których staraniem otwarta została w Busku 5.9.1940 r. kuchnia ludowa. Następnie, gdy starosta niemiecki rozwiązał KPLP i zawiesił działalność PCK w marcu 1941 r., współpracowały z delegaturą Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Busku.

Sióstr zakonnych w domu buskim było 5 w 1935 r, 4 w 1942 r. (2 profeski wieczyste i 2 profeski czasowe; spowiednikiem zwyczajnym sióstr był ksiądz Stanisław Śliwiński60) i 5 sióstr w 1947 r. 
Urząd przełożonej domu w Busku-Zdroju pełniły: s. Apolonia – Paulina Ostrówka (1879-1946)61 w okresie: 24.07.1936-27.10.1944; s. Eugenia – Katarzyna Gajewska (1904-1977) w okresie: 27.10.1944-6.09.194662. W tym miejscu należy podkreślić, jakże cenne są zachowane listy siostry Apolonii z okresu jesień 1940 – lato 1944 r. do jej przełożonej w Krakowie; listy, które w opisie codziennego życia i pracy sióstr w Busku nie tylko przytaczają fakty, nb. znane również z innych źródeł, ale oddają klimaty tamtych trudnych czasów63.

Liczba podopiecznych w schronisku sióstr Albertynek w Busku:
1935 – 24
1939 – 21
1940 – 18 ubogich i 2 dziewczynki, zapewne sieroty   
1941  – 12 starców; według s. Apolonii – 24 biednych, wśród nich 4 dzieci
1942  – 17 ubogich (11 kobiet, 6 mężczyzn) i 7 sierot
1943  – 15 starców i 12 dzieci
1945  – 42 ubogich i 16 dzieci.

Codzienne troski
Dzień powszedni za okupacji w życiu i pracy sióstr Albertynek naznaczony był biedą, doskwierającą im samym, ale też biedą i głodowaniem miejscowej ludności. Dla poprawy notorycznie trudnej sytuacji aprowizacyjnej siostry gospodarowały na roli – 18 morgów pola uprawnego, przypisanego przytułkowi. Pole obsiewane było żytem i pszenicą. Ale nie bez problemów: trudno było nająć do pracy ludzi i koni64. Siostry uprawiały także ziemniaki, bób, kapustę i buraki. Nie wiodło im się w tym gospodarowaniu w 1941 r. Latem kapustę opadły gąsienice, w słotną jesień ziemniaki gniły, a kapusta miała wprawdzie wielkie głowy, ale puste. W maju 1941 r. siostry kupiły za 550 zł cielną krowę. 

Fot. Siostry Albertynki z ubogimi w schronisku w Busku w latach 1936-1937. Pierwsza siostra od prawej – s. Apolonia Ostrówka – przełożona domu, pierwsza od lewej – s. Ezechiela – Agata Bukowy (1909-2006).

Fot. Siostry Albertynki z dziećmi, podopiecznymi w schronisku w Busku. Jesień 1941 roku65.

Siostry zmuszone były pilnować swoich upraw, bo głód popychał ludzi do kradzieży z pola. Łatwiej było upilnować warzywnik w podwórcu przytułka, ale i tak czuwały dzień i noc. We wrześniu 1941 r. siostra Apolonia pisała: “… u nas też byli złodzieje w spiżarni, zabrali trochę tłuszczu, chleba też trochę, mąki, jaj”. Magistrat miasta, odpowiedzialny za utrzymanie przytułka, przydzielał siostrom produkty rolne, niezbędne do przetrwania. W październiku 1941 r. zaopatrzył siostry w ziemniaki (10 metrów), ale zboża już nie dostały, ponieważ wszystko zagarnęli nienasyceni Niemcy w ramach obowiązkowych kontyngentów.
Trudno było pozyskać obuwie, odzież i materiały na uszycie ubrań dla podopiecznych w przytułku. We wrześniu 1942 r. siostry skierowały do starostwa prośbę, “żeby był tak dobry i przydzielił nam coś dla dzieci z rzeczy skonfiskowanych (RS: kiedy i komu skonfiskowanych, nie wiadomo). No i przyznał pan Starosta, tośmy dostały parę metrów cajgu na ubranka i wełenki. Cajgu 8 m mat. weł., 10 m na fartuszki, 6 m na koszule”. 
W październiku 1942 r. magistrat miasta obdarował schronisko odzieżą pozostawioną przez Żydów, po ich wydaleniu z Buska 3.10.1942 r. Siostra Apolonia pisała: “Teraz mamy dużo prania, bo Magistrat dał nam trochę rzeczy po żydach. Żydów w Busku nie ma. To starzyzna, dużo roboty, korzyści niewiele, ale i za to Bogu dzięki, co jest i co będzie, za wszystko – a wszystko !
Z jakąż radością pisała w czerwcu 1944 r. siostra Apolonia, gdy za zebrane przez 5 lat 1710 punktów (kontyngentowych66) mogła w Kielcach zakupić “dzieciom na ubrania sukienki fartuszki koszulki i na fartuchy granatu, bo też nie mamy”.

W lutym 1942 r. starosta zarządził zamknięcie wszystkich kościołów w powiecie z powodu epidemii tyfusu. Siostra Apolonia prosiła ks. kanonika A. Otrembskiego, by odprawiał msze św. u nich w schronisku. Ksiądz msze odprawiał, a gdy wyczerpał przyzwoloną mu przez biskupa liczbę 3 mszy, musiał prosić o kolejną zgodę67.

3 czerwca 1944 r. żołnierze niemieccy nakazali siostrom wynieść się ze schroniska wraz z podopiecznymi. W pół godziny. Niepogodzona z takim dyktatem siostra Apolonia udała się po pomoc do burmistrza. Nie zastała go, a gdy wróciła, wszystko, co posiadały, także wyposażenie kuchni, było wyrzucone na podwórze. Siostry nie opuściły jednak domu. Wieczorem tamtego dnia urządziły ubogim i dzieciom posłanie ze słomy na strychu i w refektarzu, same pozostały w swoim pokoju. Przybyły na miejsce starosta obiecał siostrom, że po 5 dniach żołnierze przeniosą się do budynku szkolnego. Kuchnia wznowiła swoją pracę już 5 czerwca. Właśnie ze względu na prowadzenie kuchni ludowej i dożywianie dzieci pozwolono siostrom pozostać w ich domu. Ostatecznie, żołnierze niemieccy opuścili schronisko ok. 24 czerwca i siostry mogły wrócić do swoich pomieszczeń68.
W prowadzonej w Krakowie „Kronice Zgromadzenia” zanotowano pod datą 22.08.1944: „W Busku podczas nalotów padła bomba na podwórko naprzeciw kuchni, ale nie eksplodowała; odpadł tylko tynk w spiżarni69

Kuchnia ludowa
Siostry Albertynki prowadziły kuchnię ludową nieodpłatnie w swoim domu / przytułku. Według relacji s. Apolonii z listopada 1940 r., Komitet Pomocy (zwany gdzie indziej: Komitet Obywatelski) zadbał o przydział żywności na sporządzenie 250 posiłków dziennie – do wydawania za opłatą, tak uchwaliły panie w zarządzie, 30 gr. Nie wszystkich stać było na taką opłatę i do kuchni przychodziło tylko 130 osób. Za te 30 gr wydawano “zupy trzy kwaterki i chleba 15 dk”. Ówczesne tygodniowe menu: w poniedziałek – kawa i chleb ze smalcem, wtorek – ziemniaczanka i chleb, środa – zacierki z ziemniakami i chleb, czwartek – kapuśniak z ziemniakami i chleb, piątek – ziemniaczanka i chleb, sobota – zalewajka, niedziela – krupy jęczmienne z ziemniakami i chleb. Zupy gotowane były na mięsie, oprócz piątku.

Zimą 1940/1941 i wiosną 1941 r. z kuchni ludowej korzystało 350-400 osób. Latem 1941 r. liczba ta wzrosła do 452. Kuchnia nie posiadała własnej stołówki. Miejscowi biedni zabierali strawę do domu lub spożywali ją w podwórku, albo siedząc na schodkach przed budynkiem. 
W maju 1941 r. siostra Apolonia pisała: “… kuchnię komitetową jeszcze prowadzimy, ale już zapasy się wyczerpują. Starają się, żeby choć do nowego dopchać. Oj ! bieda, bardzo; ludzie przychodzą i płaczą, że żyją tylko tą zupą i tym kawałeczkiem chleba: mamy teraz osób 450, a czasem niekiedy zabraknie, to im się daje, co można”.
Przy wydawaniu posiłków obecne były panie z Komitetu i kierownik magazynu (pracownik etatowy Polskiego Komitetu Opiekuńczego). Siostry miały wtedy do pomocy służącą za wynagrodzeniem 30 złotych miesięcznie plus obiad70. Pod koniec roku 1941 r. problemy z aprowizacją były coraz większe, zagrażające dalszemu istnieniu kuchni.
Wiosną 1942 r., wydawano dziennie ok. 312 obiadów, w tym 140 dzieciom, 146 dorosłym, stale dożywianym oraz 26 przejezdnym. Obiad stanowiło pół litra zupy o wartości kalorycznej od 260 do 460 kcal. Dla większości osób był to posiłek główny dnia. Niewątpliwie, osoby te głodowały, jeśli przyjąć, że całodzienne zapotrzebowanie wynosi od 2500 do 3700 kcal.
Od kwietnia 1942 r. dożywiano ok. 200 dzieci w szkole, także przy zaangażowaniu sióstr Albertynek. Na posiłek dla dzieci w szkole (wiosna roku 1942) składały się chleb razowy z marmoladą oraz kawa z mlekiem – 12 litrów mleka dziennie dla wszystkich dzieci. Siostra Apolonia pisała: “… szykują, pani rozdaje z dwoma naszemi dziewczynkami. Wydaje się w szkole. Noszą kawę konewkami. Garnuszki przynoszą dzieciaki, a co (który) nie ma, to dajemy garnuszki naszych ubogich. Oj moja Mateczko, jak te dzieciaki się cieszą, jak skaczą. Ja aż się rozpłakałam, jak zadzwoni stróż, że przerwa i na kawę ach lecą dzieciaki. Ks. Prefekt trzyma porządek. Dostają kawę czarną z cukrem i 20 dkg chleba z marmeladą, one by zjadły 2 (razy) tyle”.
W styczniu 1943 kuchnia wydawała dziennie 250 posiłków. Zapasy były na wyczerpaniu, ale – jak pisała siostra Apolonia – “jakoś pchają”. W 1943 r., kierowniczką kuchni była Zofia Mąkoszowa za wynagrodzeniem miesięcznym 250 zł, a służącą do kuchni – Berta Reinhard za wynagrodzeniem miesięcznym 50 zł71.

Pomoc Żydom
Wśród sióstr zakonnych, które niosły pomoc Żydom w czasie okupacji niemieckiej, wspomina się także Siostry Albertynki z Buska-Zdroju72. W spisanych po wojnie wspomnieniach jednej z sióstr Albertynek z Buska zachowała się następująca informacja: “Na polecenie magistratu miałyśmy dać nocleg Żydówce z dwojgiem dzieci. Zatrzymała się u nas na pół roku i przez ten czas była na naszym utrzymaniu. Po wyzwoleniu zaopatrzyłyśmy ją w ciepłą odzież i odjechała z dziećmi do Częstochowy73.

Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego

Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego (łac. Congregatio Sororum Canonissarum Spiritus Sancti de Saxia), jest żeńską gałęzią Zakonu Szpitalnego Ducha Świętego, zwanego też duchaczami, założonego przez bł. Gwidona z Montpellier/Francja w XII wieku. Do Polski zakonnicy Ducha Świętego zostali sprowadzeni w 1220 r. W powstałych z końcem XIII wieku szpitalach duchackich w Kaliszu, Sandomierzu i Sławkowie, posługę najbardziej potrzebującym pełniły obok braci także siostry zakonne, popularnie nazywane też duchaczkami.
Linia żeńska Zakonu Ducha Świętego otrzymała w Polsce autonomię w 1741 r., przyjmując nazwę „Siostry Kanoniczki Ducha Świętego de Saxia”. Siostry rozpoczęły wówczas samodzielną działalność charytatywną, służąc chorym, ubogim, wychowując dzieci.
W ostatnim dziesięcioleciu XVIII i przez pierwszą połowę XIX w. egzystencja Zakonu była zagrożona. Jego odnowienie i wzmocnienie rozpoczęło się w 1850 r. dzięki poparciu ze strony administratora Diecezji Krakowskiej, ks. Mateusza Gładyszewicza. Po I wojnie światowej zniesiono ścisłą regułę zakonną. Siostry przyjęły formę życia czynnego i zaczęły zakładać nowe placówki. Ich apostolat koncentrował się na wychowywaniu dziewcząt, zwłaszcza ubogich, prowadzeniu szkół oraz opiece nad biednymi dziećmi w formie organizowania ochronek. 
Wtedy powstały domy filialne sióstr Kanoniczek m.in. w Chmielniku i Lublinie (1922), w Pacanowie (1937) i w Busku Zdroju (1943). Siuostry Kanoniczki organizowały kursy kroju i szycia, prowadziły ochronki i przedszkola oraz szkoły zawodowe: w Chmielniku (1922-1939), Stopnicy (1932-1936), Pacanowie (od 1937 r. szkołę rolniczą, a w latach 1939-1944 szkołę krawiecką), Busku Zdroju (1943-1950 szkołę krawiecką), a także gimnazja w Krakowie i Lublinie. 
W dniu 1.9.1939 r. Zgromadzenie posiadało 7 domów z 71 siostrami, w tym 2 domy w województwie kieleckim (Chmielnik, Pacanów). W 1943 r. utworzono nowy dom w Busku-Zdroju.

W czasie II wojny światowej siostry niosły pomoc wysiedlonym, uchodźcom, Żydom74, osobom zaangażowanym w pracach konspiracyjnych, ściganym przez Gestapo i więźniom. Prowadziły przedszkola oraz szkoły zawodowe z internatami. Dzięki uczęszczaniu na prowadzone przez siostry zakonne kursy kroju i szycia lub do szkół krawieckich dziewczęta chronione były przed wywozem na roboty do Niemiec75. Siostry były mocno zaangażowane w działalność dobroczynną delegatur Polskiego Komitetu Opiekuńczego.

Obecność sióstr Kanoniczek w Busku, Chmielniku i Pacanowie (Radziwiłłówka)

Busko-Zdrój
Siostrą przełożoną od 1943 r. była Pelagia Maria Kosiak76. Domem filialnym sióstr były pomieszczenia w willi Zygfryd/Siegfried, a własciwie: Winogór. Starania sióstr z Pacanowa, w szczególności s. Marii Kosiak, o utworzenie szkoły krawieckiej dla dziewcząt w Busku przyniosły w maju 1943 r. zgodę władz okupacyjnych, a następnie Kurii Biskupiej w Kielcach. We wrześniu 1943 r. naukę rozpoczęło 100 uczennic, a w internacie zamieszkało 16. W roku 1944 z nauki korzystało 148 uczennic. Dnia 22 sierpnia 1944 r. pomieszczenia szkolne zajęło wojsko niemieckie – nauka została przerwana. Zajęcia w szkole wznowiono 5 lutego 1945 roku77. Siostry prowadziły szkołę do 1950 roku78. W latach 1942-1945 ukrywały dziecko żydowskie imieniem Nina (Nine?)79.

Chmielnik
Siostry kanoniczki sprowadził do Chmielnika w 1922 r. ksiądz proboszcz Piotr Pachelski80. Siostrą przełożoną była wówczas Leonarda Przedpelska; pozostałe obecne wówczas w Chmielniku siostry to: Irena Rodziewicz81, Róża Biernat82 i Jadwiga Pietras.
Do września 1939 r. siostry zajmowały się głównie kształceniem i wychowywaniem młodzieży żeńskiej na poziomie szkoły średniej.
Początkowo mieszkały w domu parafialnym, w którym prowadziły roczny kurs kroju i szycia dla dziewcząt. Jako że uczennic wciąż przybywało, zapadła decyzja o wybudowaniu szkoły krawieckiej. Budowę ukończono w 1925 r. Szkoła funkcjonowała do wybuchu wojny83.

8 września 1939 r. Niemcy zajęli gmach szkoły, zostawiając siostrom na parterze pokój z kuchnią i refektarzem84. Niemcy skierowali do pracy w  domu i ogrodzie najpierw jeńców polskich, później Żydów85.
W czerwcu 1943 r. szef policji niemieckiej w Radomiu rozkazał całkowicie opuścić budynek86. Siostry zamieszkały w wynajętym mieszkaniu w mieście. Szyciem i haftowaniem zarabiały na utrzymanie swojej placówki. W warunkach okupacyjnych siostry uczestniczyły w pracy dobroczynnej chmielnickiej delegatury Pol.K.O. Przez całą okupację kierowały kuchnią ludową, najpierw siostra Benigna Pyzik, a od 23.8.1943 r. siostra Augustyna Czesnar. Wydawały dziennie ok. 200 obiadów. Żywiły biednych, wysiedlonych i 120 dzieci z ochronki, założonej przez siostry w czerwcu 1944 r. Dostarczały żywność ludziom zabranym do kopania rowów, zatrzymanym w celu wywiezienia na roboty, więźniom zatrudnionym przy wykopach na terenie miasta. Dzięki pomocy materialnej proboszcza ks. W. Roka oraz ofiarności mieszkańców miasta wszystkich zgłaszających się zdołano obdzielić żywnością.

Siostry kanoniczki wykorzystywały Krucjatę Eucharystyczną, skupiającą młodzież w Chmielniku (ok. 100 osób) do oddziaływania na szerokie warstwy społeczne, do szybkiego docierania do potrzebujących pomocy. Kontakty z dziećmi i rodzicami były też przydatne dla ukrycia ludzi zagrożonych wywiezieniem czy aresztowaniem. Siostra Salezja Cielepanka prowadziła w latach 1942-1945 bibliotekę parafialną, gdzie skupiała dzieci, młodzież, a nawet starszych w liczbie 180 osób. Spotkania wykorzystywała na pogadanki historyczne, omawiała literaturę, uczyła piosenek patriotycznych. Poprzez realizację właściwego programu szkoły powszechnej na tajnych kompletach dzieci szkolne były chronione przed ogłupianiem obowiązkową, niemiecką broszurą propagadnową “Ster”. Dla dzieci z biednych rodzin, które z powodu braku ciepłego ubrania nie mogły być posyłane na komplety, zorganizowano lekcje w sali parafialnej. W latach 1943-1945 siostra Salezja przerabiała z 20-osobową grupą program przedmiotów humanistycznych dla klas od 5 do 7, fizykę i matematykę wykładał kierownik szkoły, Gromadzki (b.b.d.), religię ksiądz proboszcz Witold Rok.
Pod koniec 1944 r. na terenie miasta pracowała w mieście grupa więźniów obcokrajowców, wśród nich 8 kapłanów węgierskich. Więźniom węgierskim wyznaczono kwaterę w budynku obok kościoła parafialnego. Węgierscy kapłani zwrócili się do sióstr z prośbą o umożliwienie im odprawiania mszy świętej. Przez cały okres adwentu siostry otwierały kościół o godzinie 23 i przy zamkniętych drzwiach jeden z nich w kolejności odprawiał mszę św., pozostali przyjmowali komunię. Siostry strzegły wejścia87.

Siostry kanoniczki w Chmielniku czynnie pomagały ludności żydowskiej. Chroniącym się przed wywiezieniem z miasta wynosiły w pole żywność aż do likwidacji getta jesienią 1942 r. Przez szereg tygodni zapewniały całkowite wyżywienie ukrywającej się żydowskiej rodzinie Kozów z Płocka. Udzielały doraźnej pomocy także innym rodzinom żydowskim88.

Sióstr zakonnych było 6 w 1939 r., 8 w 1940 r.89, a w 1942 r. – 6: Bolesława Karwowska (1907-1978), przełożona w latach 1938-194290, Gwidona Majchert, ur. 191491, Rafaela Romanowska, ur. 1911, Kaliksta Ciastoń, ur. 1919, Marta Adamek, ur. 1915, Benigna Pyzik, ur. 1896.

W 1944 r. było w Chmielniku 5 sióstr92:
Siostra Eugenia Anna (zakonne Zdzisława) Ślusarczyk urodziła się 10.11.1910 r. Wstąpiła do klasztoru 10.7.1928. Została przyjęta do postulatu w listopadzie 1928, do nowicjatu w maju 1929, a śluby zakonne czasowe złożyła 7.7.1931, zaś śluby wieczyste – 20.10.1934 r. Ukończyła Państwową Szkołę Zawodową w Krakowie. W kwietniu 1938 r. uzyskała dyplom ukończenia Uniwersyteckiej Szkoły Pielęgniarek i Opiekunek Zdrowia na UJ93. Przed przyjazdem do Chmielnika była odpowiedzialna za wspólnotę domową w Lublinie. Tam uczestniczyła w ratowaniu żydowskiej rodziny Hornów, zbiegłej z obozu na Majdanku94. Siostrą przełożoną w Chmielniku była od 25.7.1942 r. W 1945 r. przebywała w domu zakonnym w Proszowicach. W roku 1946, wraz z innymi siostrami Kanoniczkami (Juta Postołek, Julia Krzyśko, Stefania Chojnicka, Augustyna Czesnar, Szymona Miś, Benigna Pyzik, Ksawera Piontek, Maria Naporowska i Eleonora Kalita) wniosła duże zasługi w organizację i funkcjonowanie nowo otwartego szpitala w Chmielniku95. Siostra Zdzisława zmarła 4.10.1996 r.; została pochowana na cm. Św. Rocha w Częstochowie96.
Siostra Cecylia (zakonne Ksawera) Pionke urodziła się 7.2.1904 w Łebniu. Wstąpiła do klasztoru 10.4.1926 r. Była przyjęta do postulatu w kwietniu 1926, do nowicjatu w maju 1927, a śluby zakonne czasowe złożyła 15.5.1929, zaś śluby wieczyste – 5.6.1933 r. Była wikarią domu i zakrystianką kościła parafialnego. Prowadziła kurs kroju i szycia.
Siostra Zofia (zakonne Berchmansa) Falkowska urodziła się 18.7.1902 w Kaliszu. Wstąpiła do klasztoru 20.7.1926 r. Była przyjęta do postulatu w sierpniu 1926, do nowicjatu w maju 1927, a śluby zakonne czasowe złożyła 15.5.1929, zaś śluby wieczyste – 5.6.1933 r. Pracowała w przedszkolu, wówczas nazywanym ogródkiem dziecięcym.
Siostra Janina Ewa (zakonne Salezja) Cielepalanka urodziła się 16.5.1910 r. Wstąpiła do klasztoru 8.9.1926 r. Była przyjęta do postulatu w październiku 1926, do nowicjatu w maju 1927, a śluby zakonne czasowe złożyła 15.5.1929, zaś śluby wieczyste – 5.6.1933 r. Prowadziła przedszkole oraz krucjatę i różaniec dzieci szkolnych. Posiadała dyplom nauczyciela szkół powszechnych.
Siostra Zofia (zakonne Augustyna) Czesnar urodziła się 12.12.1885 r. w Nowosielcach. Wstąpiła do klasztoru 7.10.1908 r. Była przyjęta do postulatu w październiku 1908, do nowicjatu w sierpniu 1910, a śluby zakonne czasowe złożyła 15.7.1922, zaś śluby wieczyste – 16.7.1925 r. Pracowała w kuchni Pol.K.O.

Działania wojenne w sierpniu i wrześniu 1944 r., a następnie podczas rosyjskiej ofensywy w styczniu 1945 r. nie ominęły Chmielnika. W kronice domu w Chmielniku czytamy: “Z 5 na 6 sierpnia 1944 r. przeżyłyśmy ciężką noc z powodu starcia patroli niemieckich z radzieckimi na terenie Chmielnika. Z 9 na 10 września od 20.30 do 5 rano Chmielnik był bez przerwy bombardowany. Była to noc potworna, którą spędziłyśmy w naszej kapliczce, bo ani piwnicy, ani schronu nie miałyśmy. Szyby wszystkie wypadły u nas, a w mieście płonęło wiele domów, ponieważ padło dużo bomb zapalających”.
14.8.1944 r.: “Znowu przeżyłyśmy ciężką noc bombardowania i tak już od miesiąca noc w noc naloty mniejsze i większe są naszym udziałem. Wobec wzmagającego się bombardowania i braku schronu przeniosłyśmy się na plebanię, gdzie ks. dziekan Witold Rok odstąpił nam pokój z kuchnią. Ponieważ naloty powtarzały się niemal w każdą noc, chroniłyśmy się do kościoła, w którego podziemiach urządzono schron […] Dnia 11 stycznia 1945 r. w nocy Front znajdował się o 10 km, sytuacja była groźna. Rano nieco się uciszyło, tak że mogłyśmy wysłuchać mszy św. Około godz. 8 rano huraganowy ogień znowu się rozpętał. Równocześnie pociski zaczęły rozrywać się w Chmielniku. Trzeba było zejść do schronu pod kościół. Tutaj spędziłyśmy całą noc, obserwując z okien zakrystii wzmagające się wokół pożary. Rano widać było, że front się zbliża, coraz silniejsze huki wstrząsały powietrzem, raz po raz pociski rozrywały się o mury kościoła. Każda chwila stawała się groźniejsza. Pociski raz po raz rozrywały się o mury kościelne, które dzięki swej grubości wytrzymywały. Z hukiem i trzaskiem padały szyby i ramy okien do wnętrza kościoła. W kościele zrobiło się szaro od tumanu odpadającego tynku. Wokół zapaliło się kilka domów. Dnia 13 I 1945 r. w sobotę o godz. 4.45 po południu wkroczyły do Chmielnika wojska radzieckie. Wszyscy odetchnęli”97.
Dom zakonny został zniszczony podczas walk w styczniu 1945 r. Siostry nadal wynajmowały mieszkanie w mieście.

Fot. Siostra Zdzisława Ślusarczyk w Proszowicach w 1945 r. Na zdjęciu po lewej ks. Stanisław Bomba98.

Pacanów / Radziwiłłówka
Siostry Kanoniczki przybyły do Pacanowa w 1936 r. ze Stopnicy, gdzie na skutek pożaru straciły swój dom zakonny i niemal w całości prowadzoną przez nie Niższą Szkołę Zawodową Żeńską im. Opatrzności Bożej. Pomógł w biedzie książe Maciej Radziwiłł ze Słupi, ofiarując im 3-hektarową działkę pod Pacanowem wraz z zabudowaniami. Budynek mieszkalny rządcy został przekształcony na klasztor, a stajnia została wyremontowana i po przebudowie przysposobiona na szkołę i przedszkole. Siostry w wyrazie podziękowania nazwały tę posesję „Radziwiłłówka”.
Tu od 1 września 1937 r. prowadziły szkołę handlową wraz z internatem. Proboszcz parafii pacanowskiej, ks. Adam Adamek, powierzył siostrom opiekę nad kościołem99. Własnością Zgromadzenia w Pacanowie we wrześniu 1939 r. były 2 domy z 5-morgowym gospodarstwem rolnym. Księżna Krystyna Radziwiłł  wielokrotnie udzielała wsparcia materialnego, starając się o odzież dla dzieci i ich dożywianie. W 1944 r.  przekazała siostrom zabudowania folwarczne100.
W pierwszych dniach września 1939 r. kwaterował tu sztab oddziału Wojska Polskiego, który miał bronić mostu w Szczucinie. Zaraz po bitwie 8 września pod nieodległym Sroczkowem siostry utworzyły w Radziwiłłówce szpital polowy. Przez miesiąc pielęgnowały i żywiły rannych, zwiezionych z pola bitwy. Do zabiegów chirurgicznych wzywały lekarza z Buska, dra Brodę. Naoczny świadek i najbliższy sąsiad sióstr, liczący wówczas 22 lata, tak to wspominał: “W 1939 r. na terenie Pacanowa bardzo się bili Polacy z Niemcami, był ciężki bój. Dużo padło zabitych i dużo rannych. Zabitych ludzie zbierali z pól, układali na wozach i zwozili na cmentarz, gdzie kopali groby i chowali ciała. W budynku sióstr był szpital. Rannych siostry same pielęgnowały i żywiły, nie było lekarza. Aby w szpital Niemcy nie bili, zawieszono białą chorągiew. Szpital był miesiąc czasu, może pięć tygodni. Siostry dużo rannych odratowały”.
Siostry udzielały pomocy uchodźcom. uruchomiły kuchnię, służyły noclegami. Na dłużej zatrzymały się siostry Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia oraz dwoje staruszków. Mężczyzna był powstańcem śląskim, uciekającym z żoną przed Niemcami. Byli tak wyczerpani fizycznie i psychicznie, że wkrótce oboje umarli.
Niemcy podczas okupacji wykorzystywali budynek sióstr Kanoniczek jako magazyn (od września 1942 r. był tu skład zboża) i kwaterę dla żołnierzy. Siostry prowadziły tu przez pewien czas kuchnię ludową, wydającą dziennie kilkaset posiłków. W domu zakonnym było wówczas 10 sióstr. Do sierpnia 1944 r. siostry prowadziły akcję dożywiania biednych i wysiedlonych. W pomieszczeniach klasztornych mieszkały przez 19 miesięcy rodziny wysiedlionych z Poznania (Biernaccy) i Warszawy (Łukasiewicze oraz Bohusiewicze).

W listopadzie 1940 r. sióstr było w domu zakonnym 8 (6 pierwszego i 2 drugiego chóru), wśród nich przełożona (od lipca 1939 r.) Paulina Bordel i siostra Regina Klapka.
W 1942 r. sióstr było 7: Paulina Bordel, ur. 1919, Pelagia Maria Kosiak, ur. 1890, Róża Biernat, ur. 1897, Ksawera Grubianka, ur. 1905, Maria Lucyna Krawiec, ur. 1914, Jadwiga Pietras, ur. 1880, Zyta Staroń, ur. 1896.

Dnia 23.10.1939 r. otwarto 3-letnią Szkołę Krawiecką z internatem w Pacanowie, w której nauka odbywała się do 30.6.1944 r. W pierwszych dwóch latach do szkoły uczęszczało 19 uczennic, w następnych frekwencja wzrosła (1941/1942 – 65, 1942/1943 – 70, 1943/1944 – 91, 1945/1946 – 30).
Nauka w szkole chroniła dziewczęta przed wywiezieniem na roboty przymusowe do Rzeszy. O szkole tak pisała siostra Fidelisa Kucharska: “Do szkoły uczęszczała młodzież żeńska okolicznych wiosek i miasteczek. Salki były przepełnione. Przyjmowałyśmy wszystkie panienki zgłaszające się, ponieważ legitymacja szkolna ratowała je przed masowym wywożeniem na przymusowe roboty do Niemiec. Były częste wypadki, że w czasie łapanek ojcowie zgłaszali się do nas po wydanie legitymacji dla córek celem ratowania dzieci przed wywiezieniem. Przedstawienie legitymacji szkolnej władzom niemieckim w Busku chroniło dziewczęta od przymusowych prac w Niemczech”.
Zajęcia w szkole zostały przerwane w 1944 r. na skutek ewakuacji ludności i sióstr do Połańca.

W sierpniu 1944 r. Pacanów został zajęty przez Rosjan po utworzeniu przyczółka sandomiersko-baranowskiego. Front był odległy o zaledwie 5 kilometrów. Pociski spadały na Pacanów i okolice. Spłonęło wiele zabudowań gospodarczych. W połowie sierpnia spłonął kościół parafialny. Znacznemu zniszczeniu uległy budynki klasztorne. Rosjanie ewakuowali ludność; siostry Kanoniczki pozostały w Radziwiłłówce jeszcze 5 tygodni, tj. do 4.9.1944 r. W tym czasie prowadziły kuchnię dla ludzi. którzy nie opuścili jeszcze Pacanowa. Ostatecznie i siostry musiały się ewakuować. Udały się do Połańca. Wtedy też zabrany został ks. proboszcz Adam Adamek. Stamtąd siostry wraz z innymi mieszkańcami przychodziły do Pacanowa po ziemniaki i żywność.
Cała osada, także pomieszczenia sióstr uległy ogromnym zniszczeniom. Dom mieszkalny pozbawiony był dachu, okien, podłóg, wszystkich mebli. Z biblioteki i archiwum nic nie pozostało. Budynki gospodarcze były zniszczone. Wszelki inwentarz, żywy i martwy, został zabrany.
Z Połańca siostry przeniosły się do Lublina. Gdy zaraz po wyzwoleniu wróciły do Pacanowa, stanęły wobec nowych trudności: brak mieszkania, narzędzi do pracy, środków utrzymania.

Pomoc dla Żydów
Siostry Kanoniczki przez 11 miesięcy pomagały 5 rodzinom żydowskim. Ułatwiały im zdobycie żywności, opału, załatwiały opiekę zdrowotną. W roku 1942 ciężko chorą Żydówkę przewiozły do szpitala w Krakowie, a chore dziecko żydowskie odwiozły do szpitala w Tarnowie101.

Zgromadzenie Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa (Pasjonistki)

Zgromadzenie nazywane popularnie Zgromadzeniem Sióstr Pasjonistek, zostało założone w 1919 r. przez Joannę Hałacińską (1867-1946). Pierwszy dom sióstr pasjonistek powstał w w Płocku. W latach 1919–1939 zgromadzenie dynamicznie się rozwijało. W roku 1939 liczba sióstr wynosiła 206. W tym czasie powstało 26 domów sióstr pasjonistek. Siostry pracowały głównie z dziećmi, prowadziły przedszkola i domy dziecka. Ponadto zajmowały się prowadzeniem 8 pracowni krawiecko-hafciarskich, a także przytułków dla osób starszych. Siostry, które posiadały przygotowanie pielęgniarskie, zatrudnione były w kilku szpitalach powiatowych. Podczas II wojny światowej Zgromadzenie przeżyło rozproszenie, likwidację kilku domów, w tym domu generalnego i nowicjatu. Wojna przyniosła też znaczne straty personalne. Po wyzwoleniu spod władzy okupanta Siostry Pasjonistki odzyskały swój dom główny w Płocku. Siostry powracały do niektórych swoich przedwojennych placówek i organizowały się na nowo. Od 1949 r., gdy  władze państwowe zamknęły przedszkola, domy dziecka i wyrzuciły siostry z 10 szpitali, charakter działalności zgromadzenia uległ zmianie. Siostry zajęły się pracą parafialną, a szczególnie działalnością katechetyczną i charytatywną102.
Na terenie diecezji kieleckiej siostry Pasjonistki posługiwały od 15 listopada 1919 r. – początkowo w Strzemieszycach Wielkich (dziś dzielnica Dąbrowy Górniczej), gdzie erygowano dom zakonny w 1923 roku103. W 1925 r. podjęły pracę w szpitalu św. Karola w Stopnicy. 

O kolejach losu sióstr Pasjonistek w Stopnicy, poczynając od roku 1937 aż do jesieni 1944 r. dowiadujemy się z “Krótkiego wspomnienia ze Stopnicy od 1937 do 1943 r.”, opracowanego przez S. Cherubinę Sierbińską. Przytaczam je poniżej w całości104.
Przewielebna Matka Założycielka, Józefa Hałacińska, uznała potrzebę całkowitej zmiany sióstr w szpitalu w Stopnicy. Dlatego w 1937 r. w sierpniu wysłała do pracy niżej wymienione siostry: siostra Paschalisa, jako kierowniczka do kuchni, s. Zygmunta, główna księgowa i trzy pielęgniarki s. Justyna, s. Ludwika i s. Cherubina do pracy przy chorych. Szpital w Stopnicy był szpitalem najprymitywniejszym w woj. kieleckim, a więc pracy było bardzo dużo. Najbardziej dało się odczuć, brak światła elektrycznego i brak kanalizacji. Pomimo tych trudności szpital był utrzymany w nadzwyczajnej czystości, dzięki ofiarnej pracy sióstr. Siostra Paschalisa bardzo dbała o odżywianie chorych, aby ilość kaloryczna była odpowiednia, to też pokarmy bardzo urozmaicała i smacznie przyrządzała. Jednocześnie była bardzo oszczędna, aby nic się nie marnowało. Stopniowo siostry się zmieniały, więc praca nieraz kulała.
Szpital posiadał piękny ogród owocowy i jarzynowy, sześciomorgowy. O własnych siłach musiał personel go porządkować, siać, kopać, sadzić, zbierać owoce itp. Przy szpitalu chowano kury i świnie. Kur było do 60 sztuk, a świń około 30. Warunki materialne szpital miał dobre, dzięki również ofiarnej pracy sióstr. Na wyróżnienie zasługuje S. Paschalisa i siostra Justyna Koper, które swoją pracą w ogrodzie i przy gospodarstwie dały możność egzystencji szpitalowi, zwłaszcza w czasie okupacji, gdzie szpital musiał się o własnych siłach utrzymać. Owszem dostawał przydziały, ale nie wystarczało. 1939 r. 1-szego września rozpoczęła się wojna z niemcami. Zaczęło się bombardowanie miasta – pożary. Ogólnie Stopnica nie była zniszczona, ponieważ niemcy pozwolili ratować. Personel fizyczny i lekarze pouciekali. Zostały same siostry. Zaczęto zwozić rannych żołnierzy, w krótkim czasie szpital był przepełniony. Zdrowszych chorych poodwożono do domów, aby zrobić miejsce dla żołnierzy polskich. Siostry same wykonywały zabiegi chirurgiczne, szyły rany, złamania ustalały, nakładały gipsy, w ogóle zastępowały lekarzy, ponieważ było ich brak. Niemcy wkroczyli do Stopnicy dnia 6 września, 8-go uciekli, a 9-go przyszli powtórnie i tak już pozostali. Dnia dziesiątego września przydzielili niemcy lekarza, który był dwa tygodnie, więc było lżej, wrócił częściowo personel fizyczny. Po dwóch tygodniach kazano nam się starać o lekarza polskiego, tymczasem wrócił dyrektor Dr Mazur, zajął się rannymi. Bardzo ciężko rannych odesłano do szpitala w Krakowie. Później stopniowo żołnierze wracali do zdrowia i wypisywano ich do domu.
W 1941 roku wybuchła straszna epidemia tyfusu plamistego. Szpital był przepełniony chorymi, zwłaszcza Żydami, których wysiedlano przy ogromnym braku higieny. Zaczęto zwozić i katolików. Zarażali się od Żydów, więc zorganizowano szpital żydowski. Jeden i drugi był przepełniony chorymi na tyfus plamisty. W czasie tej epidemii zaraziła się siostra Justyna Koper i bardzo ciężko chorowała. 
Ponieważ siostry nie mogły podołać pracy, więc ściągnęłyśmy siostrę Leonardę Pietrzak, która znajdowała się urodziny jednej z naszych sióstr. Umiała ona swoją pracą, postawą i dobrocią pociągnąć nie tylko siostry, ale i chorych.
Szpital otrzymywał przydziały, po które trzeba było jeździć daleko do 30 km. Było to obowiązkiem jednej z sióstr pielęgniarek. Po węgiel lub torf jeździłyśmy do Korczyna, po żywność do Buska lub Pacanowa. Stopnica należała do protektoratu.
Niemcy od czasu do czasu urządzali łapanki, więc żeby chronić młodzież, przyjmowałyśmy na oddziały chorób zakaźnych, aby w ten sposób uchronić ją od wywiezienia w głąb Niemiec.
Uratowaliśmy życie Żydowi, który leżał na oddziale wewnętrznym pod innym nazwiskiem. Wprawdzie zauważyłyśmy, że jest podejrzany, gdyż przystępował z nami do Komunii św., a nie spowiadał się. Aż tu jednego razu dzwoni gestapo, czy chory X leży, więc dałyśmy odpowiedź, że jest, gdyż inaczej nie można było zrobić. Gestapo wydało zlecenie, żeby lekarz zbadał, czy jest obrzezany. Oczywiście tak było, więc trzeba było dać odpowiedź, że tak jest. Przychodzi Dr. Mazur i mówi, że będzie egzekucja na terenie szpitala. Na siostry zrobiło straszne wrażenie. Jak to pozwolić żeby człowiek ginął. Jedna z sióstr dała mu ubranie, powiedziała żeby uciekał, a on, nie namyślając się, przez okno w ubikacji przesunął się i zginął. W godzinę gestapo jest. Idą do niego, a jego nie ma. Siostra, co spowodowała ucieczkę, zaczęła mówić spowiedź powszechną, przygotowując się na śmierć, bo jeżeli jego złapią, a zresztą katować, to przyzna się. Ale Żyd dość sprytnie się ukrył, że go nie chwycili. Więc minął dzień, dwa, tydzień i sprawa ucichła.
W czasie  okupacji bardzo dużo pomagałyśmy biednym ludziom. Roznosiłyśmy żywność, becukszajny105 na ubranie i obuwie. Jeden z folksdeutschów z Wydziału Powiatowego powiedział, pewnie siostra wywozi do lasu, bo tak często przychodzi po becukszajny.
Przez 4 lata wychowywałyśmy biednego chłopca, miał nauczyciela i przygotowywał się do klasy szóstej.
W 1943 roku opuściła pracę w Stopnicy s. Cherubina z powodu kończącej się kadencji. Przełożoną została siostra Dolorosa Nowotarska, ale długo nie utrzymała się, gdyż na skutek działań wojennych niemiecko-rosyjskich, szpital przechodził z rąk do rąk i został całkowicie zdemolowany, a z miasta zostały zgliszcza. Siostry przeżyły gehennę wojenną, a żywe wyszły zawdzięczając nadzwyczajnej opiece Matki Bożej”

W 1942 r. pracowało w szpitalu 6 sióstr Pasjonistek106. Siostry pomagały ludności cywilnej i jeńcom, Żydom i współpracowały z partyzantami.
Po zbombardowaniu Stopnicy w 1944 r. siostry Pasjonistki służyły w szpitalach w Busku i Pińczowie107.

Wydarzenia tamtych dni tak odnotowane zostały w Kronice Zgromadzenia:
7 wrzesień 1944 r. Na skutek działań wojennych dnia 7 września 1944 roku został zbombardowany szpital powiatowy w Stopnicy, gdzie od kilkunastu lat pracowały nasze siostry. Przełożoną kilku pracujących tam sióstr była S. Dolorosa Nowotarska. Wobec takiej sytuacji chorych, którzy pozostali przy życiu, siostry przeniosły na razie do piwnic.
27 paźdz. 1944 r. Siostry pracujące w szpitalu powiatowym w Stopnicy: s. Przełożona Salomea Pietrzak, s. Albina Reńska, s. Zygmunta Jędrzejec, s. Cecylia Pływacz, s. Celina Szczech i s. Stella Grzyb od chwili zbombardowania pomieszczeń szpitalnych, to jest od 7 września 1944 roku, przebywały z chorymi w piwnicach. Dopiero na usilną prośbę Przełożonej, siostry Dolorosy Nowotarskiej, okupanci w dniu 27 października 1944 r. ewakuowali personel zakonny i chorych do Buska-Zdrój. Stamtąd wysłali siostry bezzwłocznie do pracy pielęgniarskiej w szpitalu powiatowym w Pińczowie, by tam pomagały siostrom Sercankom w pielęgnowaniu chorych108.

Zgromadzenie Sióstr Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (Sercanki)

Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, zwanych popularnie Sercankami, zostało założone w 1894 r. przez ks. Józefa Sebastiana Pelczara (kanonizowany w 2004 r.) i m. Klarę Ludwikę Szczęsną (beatyfikowana w 2015 r.). Zakon oficjalnie został zatwierdzony przez Watykan w 1912 r. Rozwijał się dynamicznie aż do drugiej wojny światowej109

W czasie wojny i okupacji 1939-1945, siostry Sercanki z narażeniem życia podjęły się pomocy rannym w szpitalach i prześladowanym. Ukrywały żołnierzy polskich i żydowskie dzieci, za co trzy z nich zostały odznaczone tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Po nastaniu komunizmu w Polsce siostry zostały usunięte z większości szpitali, szkół, przedszkoli i sierocińców. Podjęły wtedy pracę w domach pomocy społecznej oraz przy parafiach jako kancelistki, katechetki, zakrystianki i organistki. Do pracy wychowawczej wróciły pod koniec XX wieku. Pracują też za granicą110.



Z propozycją zatrudnienia sióstr Sercanek w szpitalu św. Juliana w Pińczowie zwrócił się z początkiem lipca 1943 r. do władz Zgromadzenia w Krakowie ówczesny dyrektor szpitala, Jarosław Generowicz111. Biskup kielecki, Czesław Kaczmarek, poparł ze swej strony tę propozycję. Na nową dla zgromadzenia placówkę wyznaczono 6 doświadczonych sióstr.


Fot. Jarosław Generowicz, dyrektor szpitala w Pińczowie w latach 1932-1947112.

Siostra Brygida Kordas, miała zostać przełożoną wspólnoty, a siostra Amanda Siedlanowska113, przewidziana była do pracy jako pielęgniarka operacyjna.
Przybyły one 25.8.1943 r. do Pińczowa, by zapoznać się z charakterem pracy i spotkać się wyjeżdżającymi siostrami Miłosierdzia. Następne siostry Sercanki dojechały 1.9.1943 r. Były to przewidziane do pracy jako pielęgniarki siostry: Cypriana Perek, Hildegarda Kotewicz i Domicela Ignas. Siostrze Mirosławie Jedynak powierzono prowadzenie kuchni szpitalnej. Siostry podróżowały do Pińczowa z Krakowa koleją, wysiadły na peronie w Jędrzejowie. I tam, jak zapisała s. Brygida spotkały się ze współczuciem miejscowej ludności – doradzano, by się z drogi wróciły, usłyszały słowa przestrogi – „że trudno będzie wytrzymać…”. Nie przestraszyły się jednak, a co więcej sytuacja ta była przedmiotem ich żartów w drodze do Pińczowa. Do słów przestrogi wróciły jednak, gdy po przybyciu na miejsce posądzono je, że są Niemkami, prawdopodobnie, z tego względu, że miały obcobrzmiące imiona – Brygida, Amanda, czy Hildegarda, i jak to odnotowała pierwsza przełożona – trzymano się do nich z chwilową rezerwą, ale jak tylko stwierdzono, że to polskie zakonnice „rozjaśniły się twarze”. Siostry, jak możemy przeczytać w kronice zostały przyjęte obiadem z jednego dania, następnie oddano im do dyspozycji szpitalne pokoje na piętrze przylegające do franciszkańskiego klasztoru na Mirowie, gdzie zorganizowały swój odrębny dom, który lubiły nazywały swoim klasztorkiem. Początki były trudne, ponieważ siostry nie miały nic. Brakowało im podstawowych rzeczy, co czyniło je tak bardzo podobnymi do miejscowej ludności. Przez pierwsze tygodnie, jak wiemy z kroniki siostry spały na swoich walizkach przykrywając się pelerynami, które służyły im za płaszcze, a nakrycia stołowe pożyczyły z klasztoru franciszkanów. W kronice domowej sióstr zanotowano: „w Imię Boże rozpoczęła się praca, praca z początku trudna. Dyrektor szpitala dr Jarosław Generowicz trzymał się w stosunku do sióstr z pewną rezerwą co zresztą zrozumiałe przy takiej wymianie pielęgniarek i to podczas wojny o niepewnym jutrze. (…) Siostry starały się, by powierzone sobie obowiązki jak najlepiej wykonywać, toteż w niedługim czasie zdobyły sobie zaufanie i uznanie”. Siostry szybko zaaklimatyzowały się w Pińczowie prawdopodobnie dlatego, że wszystkie miały już doświadczenie pracy w szpitalach. To doświadczenie, przekonanie o misji i gotowość służby chorym trzymała je w tej lecznicy nawet wówczas, gdy docierały do nich informacje o zbliżającym się froncie. Do ich obowiązków, prócz wspomnianej już pracy pielęgniarskiej, należała obsługa sali operacyjnej, ale także zarządzanie kuchnią i działem administracyjno-gospodarczym. Jedna z sióstr zajmowała się także ogrodem przyszpitalnym114.

Niekompletny wykaz sióstr pracujących w Szpitalu Powiatowym w Pińczowie w latach 1943-1967115 
s. Brygida Katarzyna Kordas 1.9.1943 – 18.7.1944
s. Amanda Antonina Siedlanowska 25.8.1943-1949
s. Mirosława Maria Jedynak b.d.
s. Benwenuta Zofia Sałata 25.8.1943 – 14.5.1945
s. Hildegarda Pelagia Kotewicz 1.9.1943 – 26.7.1945, 1.1.1946 – 15.12.1962
s. Domicyla Weronika Ignaś 1943 – 1945
s. Cypriana Jadwiga Perek 1943 – 1945.

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej (Siostry Służebniczki Dębickie)

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej zostało założone przez błogosławionego Edmunda Bojanowskiego, w 1850 r. na Wielkopolsce. Wkrótce Zgromadzenie rozszerzyło się, obejmując tereny Galicji, Królestwa i Śląska. Na skutek wrogich, politycznych działań zaborców, Zgromadzenie Służebniczek zmuszone było podzielić się na cztery autonomiczne Zgromadzenia: Służebniczki Wielkopolskie, Starowiejskie, Śląskie i Dębickie. Podział nie osłabił jednak Zgromadzenia. Przeciwnie, rozwijało się ono dynamicznie. Służebniczki dębickie wyodrębniły się w roku 1890, a zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej uzyskały w roku 1937 r. Realizując charyzmat Założyciela, siostry objęły swoją posługą chrześcijańskie wychowanie i nauczanie dzieci, zwłaszcza w wieku przedszkolnym, służbę ubogim i chorym, wspieranie rodzin, różne formy pracy parafialnej i charytatywnej. W okresie międzywojennym służebniczki dębickie podjęły pracę w szpitalach i klinikach psychiatrycznych116.

Dom zakonny Służebniczek Dębickich w Solcu Zdroju powstał 25.10.1943 roku117. Były tu 3 siostry. Od tego czasu aż do końca okupacji niemieckiej, siostry prowadziły ochronkę dla 30-40 dzieci, kuchnię ludową dla wysiedlonych i biednych (170-250 posiłków dziennie), dbały o kościół, opiekowały się chorymi, udzielały pomocy partyzantom118.

Zgromadzenie Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej (Służki) – Sichów Duży, Kurozwęki

Zgromadzenie Sióstr Służek zostało założone w 1878 r. przez bł. Honorata Koźmińskiego, kapucyna. Powstało ono w warunkach ucisku społecznego i religijnego po upadku powstania styczniowego. Bł. Honorat Koźmiński upatrywał wielką siłę w życiu zakonnym, zdolną do dokonania odrodzenia duchowego i umocnienia świadomości narodowej Polaków. Założył ponad 20 zgromadzeń zakonnych, męskich i żeńskich; skrytych, bo omijających rosyjskie zakazy. Oficjalnie funkcjonowały one jako stowarzyszenia świeckie. Ich członkowie i członkinie służyli ludziom w środowiskach, z których się wywodzili, zachowując na zewnątrz dotychczasowy sposób życia. W szczytowym okresie było kilkadziesiąt tysięcy sióstr i braci bezhabitowych, którzy w ukryciu dbali o odnowę moralną narodu i przywracanie ludzkiej godności. Niewątpliwym fenomenem o. Honorata była jego doskonała współpraca z kobietami. Dowartościował kobiety i pokazał im, że mają do odegrania bardzo ważną rolę w społeczeństwie i Kościele119. Służki należą do rodziny franciszkańskiej. Honorat Koźmiński wyznaczył im pracę nad odrodzeniem wiary i moralności chrześcijańskiej w środowisku wiejskim, a szczególnie szerzenie wiedzy religijnej i kształtowanie sumienia chrześcijańskiego. W 1923 r. Zgromadzenie liczyło 784, a w 1939 r. 1120 członkiń120.
W 1939 r. było 138 domów Zgromadzenia z liczbą sióstr od 3 do ponad 30.
Organizacyjnie, na strukturę Zgromadzenia w sensie terytorialnym składają się Dom Generalny w Mariówce (koło Opoczna na terenie diecezji sandomierskiej) oraz trzy prowincje: łomżyńska (od 2014 r. – siedlecka), sandomierska i płocka.

W Sichowie Dużym
Według przebywającego w latach 1940-1945 w Sichowie Dużym (parafia Koniemłoty, diec. sandomierska) ks. prof. Konstantego Michalskiego CM121, inspiratorką sprowadzenia sióstr Służek z Sandomierza była księżna Zofia Radziwiłł z Popielów. Jej małżonek, Krzysztof Maciej Radziwiłł (1898-1986), zdecydował “oddać jeden z budynków dworskich na kaplicę i na ogólne potrzeby religijne ludności sichowskiej”. Po uzgodnieniu z władzą Zgromadzenia warunków pracy i utrzymania domu sióstr, przybyły one do Sichowa 16.9.1937 r. Miały zająć się kaplicą, ochronką, chorymi starcami, Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży Żeńskiej, Akcja Katolicką i świetlicą dla ludności.
W 1939 r. siostry Służki prowadziły w Sichowie ochronkę dla 30 dzieci. Niemcy zamknęli ochronkę w 1941 r. Siostry skierowano do pracy w kuchni, obsługującej urzędników niemieckich122.
W tamtych latach okupacji, Siostry Służki pomagały123 księdzu profesorowi K. Michalskiemu w prowadzeniu kaplicy w Sichowie. O pomocy tej pisał bp Julian Wojtkowski: “Ksiądz Konstanty Michalski wiele serca wkładał w kaplicę, jej upiększenie: malowanie, ścian, podłogi, zakrystii, nowe tabernakulum, ołtarzyk dla przepięknego ludowego Chrystusa frasobliwego, obraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus, zamówiony u p. Rymarówny124 w Krakowie i ołtarzyk dla niego. We współpracy z siostrą zakrystianką ze Zgromadzenia Służek NMP z Mariówki Konstanty Michalski unikał rozkazywania. Wzywał na miejsce, pokazywał, chcąc, żeby siostra sama zrozumiała i oceniła co należy zrobić125.
Przez cały okres istnienia obecności sióstr Służek w Sichowie było ich trzy. Dom został zlikwidowany w 1945 r.

W Kurozwękach
Zgromadzenie Sióstr Służek miało swój dom w Kurozwękach (dekanat staszowski, diec. sandomierska) w latach 1921-1945. Przez cały ten okres przebywały tu 3 siostry. W 1939 r. prowadziły w Kurozwękach szkołę powszechną (7-klasowa, ok. 300 uczniów) i ochronkę (ok. 45 dzieci). Ochronkę rozwiązano w 1940 r., lokal zajęło wojsko niemieckie. Szkoła z krótkimi przerwami czynna była przez całą okupację. Pracowały tu dwie osoby – jedna siostra zakonna i jedna osoba świecka. Uczniów było ok. 150126. W szkole siostra ukrywała dzieci żydowskie. Siostry Służki pospołu z siostrami Szarytkami z Kurozwęk organizowały we wrześniu 1939 r. pomoc dla jeńców w Staszowie, codziennie przez tydzień dowożono im żywność. Siostry przez całą okupację dożywiały dzieci127.

Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo (Szarytki) – Kurozwęki, Pińczów

Początki Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo, zwanych w Polsce Szarytkami (od franc. słowa „la charité” – miłosierdzie), sięgają połowy XVII wieku. Do Polski, pierwszej misyjnej placówki Zgromadzenia, przybyły trzy siostry w 1652 r., na prośbę Ludwiki Marii Gonzagi – żony króla Jana Kazimierza. Misja polska była zasilana siostrami francuskimi do 1798 r. W 1712 r. erygowana została Polska Prowincja Sióstr Miłosierdzia, a jej domem centralnym stał się dom na Tamce, wówczas pod Warszawą. Po ustanowieniu nowych granic politycznych na skutek rozbiorów Polski utworzono z końcem XVIII w. prowincję litewską, małopolską (galicyjską) i w połowie XIX w. prowincję poznańską. Prowincja warszawska obejmowała placówki centralnych województw dawnej Rzeczypospolitej128.
W przeddzień napaści Niemiec na Polskę w 1939 r., w polskiej prowincji zgromadzenia żyło 921 zakonnic w 105 placówkach. Ich działalność koncentrowała się na pracy w szpitalach i opiece nad dziećmi129

Siostry Miłosierdzia w Kurozwękach
Zaraz po utworzeniu diecezji sandomierskiej w 1818 r., biskup Prosper Burzyński sprowadził do Sandomierza siostry Szarytki, które miały zająć się posługą wobec chorych i ubogich. W 1821 r. oddał siostrom pod zarząd szpital w Sandomierzu130.
W Kurozwękach, siostry Miłosierdzia podjęły się opieki nad chorymi, ubogimi i bezdomnymi w szpitalu ufundowanym w 1844 r. przez Anastazję z Rudnickich Sołtykową i jej brata, Władysława. Według danych przytoczonych przez biskupa P. Kubickiego za rok 1929, siostry udzieliły pomocy w szpitalu łącznie 3600 chorym. Prowadziły tu też zamkniętą ochronkę dla 40 dzieci (“Schronisko”) oraz przytułek dla starców131.
Źródłem środków na materialne wsparcie placówki sióstr Szarytek w Kurozwękach, na utrzymanie szpitala, a także źródłem produktów żywnościowych był majątek w Kobylanach132. Tak było jeszcze w 1940 r., później już nie. Niemcy zagarnęli majątek w Kobylanach, a formalnym, wydumanym przez nich powodem ograbienia sióstr z dochodów było położenie majątku (534 ha ziemi) poza powiatem buskim, do którego przynależały Kurozwęki. Siostrom pozostały tylko środki wypracowane w stanowiącym ich własność gospodarstwie rolnym w Kurozwękach – na 40 morgach ziemi.
We wrześniu 1939 r. w szpitalu było 10 łóżek dla chorych nie wymagających stałej opieki lekarskiej. Przy szpitalu funkcjonowały, tak jak dotychczas, zakład dla starców – 40 osób i ochronka dla 30 dzieci w wieku szkolnym. Był także żłobek dla kilkorga małych dzieci i ambulans dla okolicznej ludności. Siostry odwiedzały ubogich chorych w Kurozwękach i okolicy.
O działalności sióstr Szarytek w Kurozwękach w latach okupacji siostra Anna Jurczak napisała:
“6 sióstr. W drugim tygodniu [września 1939] wielu uciekinierów z Warszawy Poznania i innych miast, Jedni przybywali krótko, drudzy mieszkali dłużej – wszyscy otrzymywali posiłki. W pomieszczeniach zakładu kwaterowali Niemcy. […] Warunki materialne były trudne z powodu zakazu dostaw żywności z majątku Kobylany. Brakowało bielizny i odzieży. Przygarnianie sierot z rodzin ubogich. Liczba dzieci 50. Wzrost liczby starców: 31.III.1943 r. odnotowano 57 osób. W sierpniu 1944 r. Kurozwęki znalazły się na linii frontu. Osada paliła się. Pożar stodół i zgromadzonego zboża. W zakładzie znajdował się sztab niemiecki wyposażony w radiostację. Domownicy kryli się w piwnicach. 15.VIII Sowieci w osadzie i w zakładzie. Wysiedlanie zakładu od 19.IX.1944 r.: wywożone dzieci, starcy, inwentarz żywy i martwy. Punkt zatrzymania w Wiązownicy (pow. Sandomierz), odległej o 30 km. Pierwsza noc pod gołym niebem, następnie w szkole, w 2 izbach. Śmierć dwóch staruszek. Posiłki gotowane na podwórzu, na deszczu i wietrze. Po miesiącu przenosiny do nadleśniczówki “Dzięki”133. Warunki lokalowe dużo lepsze. Dzieci uczęszczały do miejscowej szkoły. 1 siostra pozostała w Kurozwękach w celu pilnowania posesji, jednak w grudniu 1944 r. musiała wyjechać. Zakład pozostał we władaniu Sowietów. 1945-1947. Dom zajęty na szpital sowiecki. Zniszczenia ogromne. Z osady pozostały: kościół i zakład. Ten ostatni zdewastowany. 16 I powrót kilku sióstr; porządkowanie, szklenie, najpilniejsze roboty, stopniowe sprowadzanie podopiecznych. Brak żywności. 11 II 1945 r. powrót reszty mieszkańców, niestety, bez dzieci zabranych do innych zakładów. W lutym i marcu epidemia tyfusu plamistego – śmierć ponad 20 pensjonariuszy i dwóch sióstr miłosierdzia. Odbudowa domu i gospodarstwa. 31 XII 1945 r. – 80 osób w zakładzie; schronisko dla starców – 50 osób, szpital – 15 chorych, prowadzenie ambulansu; odwiedzanie ubogich, prowadzenie gospodarstwa. Stacja Opieki nad Matką i Dzieckiem, którą kierował lekarz, a finansowana przez władze powiatowe w Busku, siostry czuwały nad rozdziałem żywności. 9 V 1945 – 6 sióstr”
.
Działalność charytatywna delegatury Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Kurozwękach w znacznej mierze możliwa była dzięki zaangażowaniu sióstr Szarytek. Działacz Pol.K.O. w swoim sprawozdaniu z 30.4.1942 r. pisał: “Przed wojną prowadzona była ochronka dla dzieci w Kurozwękach, lecz obecnie wskutek zakazu władz ochronkę zamknięto. Pozostał Zakład wychowawczy prowadzony przez Siostry Szarytki. (…) Dzieci pozbawione opieki są umieszczone w Zakładzie św. Wincentego à Paulo u Szarytek. (…) W zakładzie (…) jest ambulatorium, które prowadzi Siostra Władysława [Jurkiewicz], proponowana na stanowisko Wiceprzewodniczącego Delegatury. (..) Sióstr zakonnych w Zakładzie jest 6, które prowadzą przytułek dla starców i kalek 57 osób, oraz Zakład wychowawczy sierot 29, umieszczonych przez różne osoby i instytucje134.

W konspiracyjnym Rejonie Koniemłoty ZWZ-AK funkcjonowała placówka Kurozwęki. W placówce tej działała prężnie Wojskowa Sekcja Kobiet (WSK). Wśród sześciu kobiet w sekcji były dwie siostry Szarytki: Maria Sawicka i Maria Urbanowicz. Niewiasty prowadziły między innymi szkolenie sanitarne kobiet w Kotuszowie i w Zagrodach135. Siostry Szarytki w Kurozwękach udzielały pomocy “ludziom z lasu”, dostarczając im żywność, materiały opatrunkowe, leki136.

Fot. Siostra Maria Urbanowicz.

Na skutek działań wojennych w 1944 r. spłonęła doszczętnie plebania kościoła parafialnego w Kurozwękach oraz budynki gospodarcze sióstr Szarytek137.

Siostry Miłosierdzia w Pińczowie
Od upadku powstania styczniowego opustoszały budynek klasztorny po Zakonie Franciszkanów Obserwatorów (reformatów) służył jako więzienie. Przetrzymywano tam duchownych, skazanych za nielojalność wobec władzy zaborczej. Więzienie zlikwidowano w 1906 r., a wyremontowany gruntownie gmach przeznaczono na szpital miejski św. Juliana. Od 1908 r. były w nim pielęgniarkami siostry Szarytki. Przy szpitalu uruchomiły ochronkę i szwalnię, zaś dawny ogród zamieniły na małe gospodarstwo rolne138.

Fot. W ambulatorium szpitalnym w Pińczowie na początku XX w. Od lewej lekarze: Ludwik Czyżewski i Władysław Pohorecki, siostra Szarytka (nn)139.

W okresie międzywojennym w szpitalu, w ochronce i przy odwiedzaniu ubogich i potrzebujących w mieście pracowało 6 sióstr140.
Odnośnie szpitala w Pińczowie i zatrudnionych tam sióstr Szarytek w latach 1939-1945 siostra Anna Jurczak napisała: “1939-1945. Szpital powiatowy na 100 łóżek. Szpital, 5 szarytek. 1.IX.1939 r. w wielkim pośpiechu urządzono oddział dla rannych. Szpital pod żadnym względem nie był przygotowany na potrzeby wojenne: brakowało żywności, materiałów opatrunkowych i leków, zwłaszcza przeciw zgorzeli gazowej. Służebna141 prawie ostatnim samochodem przywiozła zapas kocy i bielizny. Lekarze z dyrektorem na czele i służba męska opuścili szpital. Pozostał żeński personel i szarytki. One również otrzymały propozycję wyjazdu, lecz się nie zgodziły, a ojcowie reformaci, zachęceni ich postawą, również pozostali. 7.IX.1939 r. weszli Niemcy. Z zemsty za śmierć dowódcy spalili miasto. W szpitalu schroniła się miejscowa ludność oraz uciekinierzy ze Śląska. Trzeba było wszystkich wyżywić i udzielić pierwszej pomocy. Jedna siostra nieustannie gotowała zupę i kawę. Siostry same opatrywały rannych. Ludność miejscowa również włączyła się do tej pracy. Brak produktów żywnościowych i brak funduszy na ich zakupienie. Sytuację ratował fakt, że pacjenci ze ze wsi należność za leczenie opłacali produktami żywnościowymi.
W czasie okupacji miasto spalone w 75%, powiatowe władze przeniesione do Buska, powstały trudności w aprowizacji szpitala – brak tłuszczu, mleka, węgla, bielizny. Opieka sióstr nad więźniarkami – przesyłanie dla nich przez zaufanych strażników paczek, listów, grypsów. Oddział liczył 35 kobiet więźniarek politycznych, aresztowanych w Radomiu w 1941 roku. Paczki nie przekraczające 5 kg wysłano na nazwiska innych więźniów, ponieważ politycznym nie wolno było nic dostarczać. W więzieniu strażnicy czuwali, aby dostały się do właściwych adresatek. Przesyłki były finansowane częściowo przez zgromadzenie, częściowo przez życzliwych ludzi, czasem przez rodziny uwięzionych. Jak było do kwietnia 1942 r., kiedy to więźniarki zostały wywiezione do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Z powodu trudnych warunków pracy wizytatorka wycofała siostry z tej placówki 31.VIII.1943 roku
142.

Przełożonymi sióstr Szarytek w Pińczowie były: s. Helena Turkietti (1908-1911), s. Izabela Borucka (1911-1928), s. Zofia Grabowska (1928-1929), s. Feliksa Kaleńska (1929-1934), s. Adela Lejdo )1934-1940) i s. Ludwika Tęgowska (1940-1943)143.

Na miejsce sióstr Szarytek sprowadzono do Pińczowa siostry Sercanki. Zamiana ta została wcześniej uzgodniona w korespondencji i spotkaniach zarządów  obydwu zgromadzeń.

Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (Urszulanki Szare) – Wójcza

Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (Urszulanki Szare) jest jednym z zakonów żeńskich, kontynuujących tradycję Towarzystwa Świętej Urszuli, a powołanego do życia w XVI wieku.
Zostało założone przez Urszulę Ledóchowską (1865-1939, kanonizowana w 2003 r.) w 1920 r. i zatwierdzone przez Stolicę Apostolską w 1930 r. Pod jej kierownictwem w latach 20. i 30. XX w. powstały domy Zgromadzenia w Łodzi, Poznaniu, Sieradzu, Czarnym Borze k. Wilna i w Wilnie, w Warszawie oraz na Wołyniu i Polesiu. Urszulanki organizowały przedszkola, szkoły, domy dziecka, internaty dla młodzieży szkół średnich, domy akademickie. Zgromadzenie prowadziło kursy zawodowe dla dziewcząt, świetlice i czytelnie dla dzieci i młodzieży. Podejmowano katechizację w szkołach państwowych oraz kształcenie przyszłych katechetek i nauczycielek.
Działania wojenne i polityka władz okupacyjnych zmusiły siostry do opuszczenia wielu domów, zwłaszcza na terenach wcielonych do Rzeszy i zagarniętych przez Związek Radziecki. Siostry wykazały dużą elastyczność w przystosowaniu się do zmienionych warunków życia i pracy. Chociaż często same narażone na represje (ok. 200 zostało ewakuowanych, 107 znalazło się w obozach lub więzieniach niemieckich i radzieckich, 5 zostało wywiezionych na Syberię, 66 na roboty przymusowe do Niemiec)144.

Siostry, które przebywały w majątku ziemskim Mołodów na Polesiu, zmuszone były do wyjazdu dla ratowania swojego życia. Przybyły 30.10.1939 r. do Wójczy (parafia Biechów, dekanat pacanowski), gdzie znalazły schronienie w posiadłości rodziny ziemiańskiej Popielów145.
Była tam czynna od kilkunastu lat za przyzwoleniem biskupów kieleckich kaplica (oratorium) półpubliczna “semi publicis”. Mocą prawa ustanowionego dekretem biskupa kieleckiego z 3.11.1939 r., prawa później przedłużanego, w kaplicy mógł być przechowywany Najświętszy Sakrament. Mógł on tam pozostać do końca wojny, tj. tak długo, jak długo trwałyby warunki, dla których kaplica była erygowana.
W styczniu 1940 r. nastąpiło formalne założenie domu zakonnego w Wójczy. Kierownictwo domu sprawowała siostra Ignacja Sokołowska w latach 1940-1943146.

Przebywały tam cztery siostry: 

  1. Ignacja L. (Stanisława) Sokołowska, ur. 24.2.1904 r.; profeska wieczysta;
  2. Adamina (Helena) Topolan, ur. 2.4.1903 r.; profeska czasowa;
  3. Rozalia Sarnakowska, ur. 7.2.1919 r.;
  4. Helena Borawska, ur. 18.1.1915 r. 

Siostry zajęły się katechizacją dzieci w szkołach powszechnych w Wójczy i Wójeczce, udzielały korepetycji młodzieży przedmaturalnej, prowadziły zimowe kursy szycia dla dziewcząt, opiekowały się chorymi na wsi, pomagały w gospodarstwie rolnym. 


Fot. Michał Popiel przed 1939 r.

W październiku 1940 r. otwarta została ochronka w pobliskim Chrzanowie, folwarku należącym do Popielów w Wójczy. Wtedy przejściowo było sześć sióstr w Wójczy. Gdy 15 stycznia 1941 r. zamknięto na tych terenach ochronki, zostały w Wójczy tylko 4 siostry147.
Siostry Urszulanki, wezwane przez przełożoną generalną, matkę Pię Leśniewską, opuściły Wójczę w dniu 9 września 1943 r. i udały się do Warszawy i Kielc. W liście do biskupa kieleckiego z 25 sierpnia 1943 r. uzasadniała ona zabranie sióstr z Wójczy obawą, że siostry odzwyczają się od normalnego życia zakonnego, co nie sprzyjało, wedle jej poczucia odpowiedzialności, dobru dusz. Odejście sióstr mogło oznaczać zabranie z kaplicy w Wójczy Najświętszego Sakramentu, co, byłoby ciężkim ciosem dla starego już i schorowanego Michała Popiela, ale też dla licznie zamieszkujących w jego dworze uchodźców. Dlatego w liście do biskupa prosiła o udzielenie pozwolenia na dalsze przechowywanie Najświętszego Sakramentu w kaplicy. Z taką samą prośbą zwrócił się do biskupa proboszcz parafii Biechów, ksiądz Józef Banasik148.
Spowiednikiem sióstr był w tamtym czasie ks. Jan Krajewski z diecezji poznańskiej, który również znalazł schronienie w Wójczy.

Fot. Dwór Popielów w Wójczy149.

Siostra Sokołowska Stanisława 
Stanisława Sokołowska (w zakonie Matka Ignacja od M. B. Nieustającej Pomocy), córka Ignacego i Marianny z d. Sokołowskiej. Pochodziła z wielodzietnej rodziny rolniczej. Była najmłodsza z 7 rodzeństwa.

Fot. Siostra Ignacja.

We wczesnym dzieciństwie straciła rodziców. Ukończyła Gimnazjum Państwowe im. M. Konopnickiej w Łomży, a roku szkolnym 1923/1924 uczęszczała na kurs katechetyczny w Łodzi. Od września 1923 była katechetką w publicznych szkołach powszechnych w Łodzi. Mając 20 lat, wstąpiła do Zgromadzenia. Po złożeniu ślubów zakonnych w Pniewach powróciła do Łodzi. Była tam do 1928 r. wychowawczynią w Domu Wychowawczym. Następnie (1928-1939) była w Warszawie nauczycielką, później także kierowniczką w prywatnej szkole powszechnej, prowadzonej przez Zgromadzenie, uczyła religii w publicznych szkołach powszechnych. W roku szkolnym 1939-1940 uczyła religii w Radości k. Warszawy. W 1940 r. została posłana do Wójczy. Tam również uczyła religii w szkole powszechnej.
Od 1943 r. przebywała w Brwinowie, pracując w prowadzonym tam przez Zgromadzenie zakładzie wychowawczym dla dzieci. Jednocześnie – do końca wojny – była nauczycielką na tajnych kompletach, a w 1945-1946 również kierowniczką domu. Od 1946 do 1949 pełniła obowiązki kierowniczki domu w Brodach Poznańskich. Od września 1949 r. przebywała w Ożarowie przez 42 lata – do sierpnia 1991 r. Pracowała jako katechetka. Była jednocześnie asystentką domu, a w latach 1962-1971 jego kierowniczką. W 1991 r. z powodu słabego już stanu zdrowia przybyła do domu w Warszawie na Wiślanej.
 Zmarła 2.4.1997 r. Spoczywa na cmentarzu w Ożarowie Mazowieckim150.

Z Wójczą związane były, choć nieobecne tam w czasie okupacji, siostry Urszulanki Antonina Maria Popiel i Julia Niezgodzińska.

Chościak-Popiel Antonina Maria (w zakonie: matka Franciszka od Dzieciątka Jezus), córka Michała i Jadwigi z Mańkowskich, urodziła się 19.6.1916 w Wójczy. Do zakonu wstąpiła 1.6. 1937 w Warszawie; śluby koadiutorskie – 8.9.1939 r. w Mołodowie, profesja zakonna – 6.1.1941 r. w Warszawie.
Pochodziła z rodziny ziemiańskiej, znanej z religijności.


Fot. Siostra Franciszka.

Z rodziny tej wyszło wielu księży i osób zakonnych, wśród nich arcybiskup warszawski Wincenty Teofil Chościak-Popiel. Miała 5 rodzeństwa. Najstarszy brat Jan został jezuitą, młodsza siostra Maria – również urszulanką SJK.
Po ukończeniu w 1934 Gimnazjum Zgromadzenia Najśw. Serca Jezusowego w Zbylitowskiej Górze odbyła roczne studia katechetyczno-społeczne w Brukseli (Belgia).
Za pośrednictwem ks. Konstantego Michalskiego poznała Matkę Założycielkę, Urszulę Ledóchowską, i na kilka miesięcy wyjechała do Rzymu, gdzie przebywała pod jej opieką. Zaraz po przyjęciu do Zgromadzenia w 1937 r. pojechała do Mołodowa na Polesiu. Po opuszczeniu Mołodowa we wrześniu 1939 r. przybyła z kilkoma siostrami do domu rodzinnego w Wójczy, następnie pojechała do Warszawy. Przebywała tam w domach zakonnych, warszawskim i ożarowskim, od listopada 1939 do września 1944 r.
Studiowała na tajnych kompletach Wolnej Wszechnicy w Warszawie. Wykładała w tajnym liceum pedagogicznym, prowadzonym przez Zgromadzenie. W czasie powstania była sanitariuszką. Przez cały okres okupacji brała udział w polskiej akcji podziemnej Wojskowej Służby Kobiet w randze podporucznika. Odznaczona została Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami (1944), Krzyżem AK (Londyn 1972) i czterokrotnie Medalem Wojska (1948). Po powstaniu warszawskim i wysiedleniu z Warszawy przebywała w Milanówku. Od października 1944 r. była prefektą nowej placówki Zgromadzenia w Kielcach, od 1946 r. kierowniczką domu przy pl. Panny Marii, członkiem Miejskiego Komitetu Opieki Społecznej i sekretarką Diecezjalnego Związku Caritas. W latach 1948-1955 przebywała w Pniewach.
Była asystentką przełożonej domu, na kapitule generalnej w 1953 r. została wybrana IV asystentką generalną, a w 1954 r. podjęła dodatkowo funkcję przełożonej domu i centrum pniewskiego. W 1955 r. została wybrana przełożoną generalną Zgromadzenia.
W 1960 została przewodniczącą Konsulty Przełożonych Wyższych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce. Było to w czasie intensywnych przygotowań do Soboru Watykańskiego II, a w Polsce przygotowań do Millennium. Kierowała Zgromadzeniem w czasach, gdy sytuacja polityczno-społeczna wymagała wielu przeobrażeń w dotychczasowym stylu życia i pracy sióstr. Jako przełożona generalna, przebywała w domach Zgromadzenia we Włoszech i Francji (1957, 1959-1960). Przetransponowała na grunt polski prawie nieznany tu jeszcze rodzaj pieśni i piosenek, rozpowszechnionych później jako Ewangelia w piosence. Tłumaczyła ich teksty na jęz. polski. Była człowiekiem modlitwy i czynu. Każdego dnia – niezależnie od rodzaju i ilości pracy – kilka godzin poświęcała modlitwie. Niekiedy na czuwaniu modlitewnym spędzała całe noce. Zmarła 16.8.1963 r. we Wrześni na skutek obrażeń doznanych w wypadku samochodowym. Została pochowana na cmentarzu urszulańskim w Pniewach.

Siostra Niezgodzińska Julia (w zakonie: Urszula), córka Franciszka i Aleksandry, urodziła się ur. 20.6.1909 r. w Orle (Orel) na Syberii. Uczęszczała do Państwowego Seminarium Nauczycielskiego Żeńskiego w Radomiu. Po ukończeniu II kursu przeniosła się w 1928 r. do Państw. Seminarium Ochroniarskiego, które ukończyła 28.6.1930 r. Następnie podjęła pracę w przedszkolu w Wójczy, pow. Stopnica, i do czerwca 1938 r. była jego kierowniczką.


Fot. Siostra Urszula.

Mając 29 lat, wstąpiła w Pniewach do Zgromadzenia, skąd wkrótce wyjechała do Mołodowa i 7.9.1938 r. została przyjęta do postulatu. Po opuszczeniu Mołodowa we wrześniu 1939 r. wraz z grupą sióstr poleskich dotarła do Warszawy. Tam w styczniu 1940 r. rozpoczęła nowicjat kanoniczny, który ukończyła złożeniem profesji zakonnej. Następnie pracowała w Czarnej Dużej (pow. Wołomin), gdzie siostry wysiedlone z Pniew prowadziły zakład opiekuńczo-wychowawczy dla dzieci. Z chwilą rozpoczęcia ofensywy wojsk radzieckich w 1944 Czarna znalazła się na linii frontu. W czasie obstrzału s. Urszula została poważnie zraniona pociskiem. Wraz z rannymi żołnierzami rosyjskimi zabrano ją karetką do szpitala w Mińsku Mazowieckim. Tam zmarła 30.9.1944 r. Spoczywa na cmentarzu w Mińsku Mazowieckim151.

Przypisy

  1. O zakonach i zgromadzeniach zakonnych w diecezji kieleckiej patrz też: Ks. Tomasz Gocel, Duszpasterstwo w Diecezji Kieleckiej w latach II wojny światowej 1939-1945. Kielce 2012, s. 102-105.
  2. Protokół z kontroli Delegatury R.O.P. w Busku na miasto Pińczów, przeprowadzonej 29 maja 1941 r. przez Przewodniczącego R.O.P. Michalskiego Michała. AAN 111/125/752, k. 2-3; Strona internetowa Diecezji Kieleckiej, zakładka “Pińczów, Nawiedzenia NMP”. Dostęp: listopad 2021.
  3. Bolesław Michał Nieczuja-Ostrowski, Inspektorat AK “Maria” w walce. Elbląg 2001, Tom II, część I, s. 215.
  4. Klasztor OO. Franciszkanów-Reformatów w Pińczowie (tekst historyczny o klasztorze i kościele, św. Prosprze i Matce Bożej Mirowskiej: Andrzej Dziubiński). Pińczów 2009, s. 26-29; Wenanty Miziniak (1911-1986) po wojnie uczył języka polskiego i łaciny w Niższym Seminarium Duchownym w Wieliczce. Był dyrektorem tego Seminarium oraz Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego Franciszkanóww latach 1958-1969). Strona internetowa Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych w Polsce, zakładka “Szkic historyczny”. Dostęp: maj 2022.
  5. Anzelm Janusz Szteinke OFM, Struktury organizacyjne I Zakonu Franciszkańskiego na ziemiach polskich (XIII-XXI w.), [w:] Kościół w Polsce. Dzieje i kultura. T. IX. Redaktor Jan Walkusz. Lublin, s. 29-60.
  6. Do początku grudnia 1941 r. mieszkał w klasztorze w Stopnicy ks. Władysław Ziołkoś (1906-1966) – w 1939 r. prefekt w Birczy, aresztowany przez Niemców w czerwcu 1943 r. Przeszedł obozy koncentracyjne Auschwitz, Flossenbürg, Dachau. Po 1945 r. pracował wśród Polaków w Niemczech, a od 1950 r. w Australii. ADK, Wizytacje pasterskie biskupa, sygn. OD 1/28, k. 485; Ks. Józef Szymański, Duszpasterze Polonii i Polaków za granicą. Słownik biograficzny. Rzeszów 2020. Tom III, s. 241-242.
  7. Brat Arnulf Zimmel przebywał zaraz po I wojnie światowej w pilickim klasztorze. Tam, w kościele franciszkanów w Pilicy, został pochowany 24 października 1944 r. O. Henryk Błażkiewicz OFM, Parafia Pilica w latach 1914-1945. Nasza Przeszłość, T. 66, Rok 1986, s. 217; Portal internetowy “Pilica, Jura, fotografia, historia i nie tylko …”. / zakładka “Cmentarze”. Dostęp: czerwiec 2022.
  8. Zespół “Grafika i rysunki” w Bibliotece Narodowej, Poddębski, Henryk (1890-1945), sygn. F.62482/II.
  9. Wspomnienia Janiny Bernat, Kombatanckie Zeszyty Historyczne nr 10/2, Rok 3, Warszawa 1994, s. 78.
  10. Wspomnienia Feliksa Pałysa, Biuletyn Informacyjny Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Poznań, nr 2(61), Poznań czerwiec 2005, s. 37.
  11. Najprawdopodobniej była to firma Strassenbaugesellschaft Oemler, która eksploatowała siłę roboczą więźniów z pobliskiego obozu pracy w okresie styczeń 1940 – październik 1942 r. Strona internetowa “Aktion Reinhard Camps”, zakładka “Arbeitslager im besetzten Polen – Distrikt Radom” (obozy pracy w okupowanej Polsce – Dystrykt Radom). Dostęp: czerwiec 2022. Więcej o tej firmie patrz: rozdział Polaków praca przymusowa w Generalnym Gubernatorstwie”.
  12. Do opisu sytuacji w klasztorze w sierpniu 1944 r. wykorzystałem za księdzem J. Szczygłem pisemną relację Natalii Pary, pochodzącej z Białobrzegów, a przede wszystkim sporządzone przez o. Klemensa Warzybok “Uzupełnienie kroniki klasztoru OO. Reformatów w Stopnicy 1939-1945”. Ks. Jacek Szczygieł SCJ, Klasztor w Stopnicy-Kątach Starych. Historia i działalność. Kraków 2003, s. 58-63.
  13. Zygmunt Haja, ur. 23.4.1920 r. w Krakowie, po zdaniu egzaminu maturalnego wstąpił do zakonu w 1938 roku. Do klasztoru w Stopnicy przybył w czerwcu 1942 r. wraz z dwoma innymi klerykami (Joachim Adamski i n.n.). Był tak dalece pochłonięty przez konspirację, że wystąpił z zakonu i zaangażował się w walkę podziemną. Od września 1943 r. pracował w stopnickiej delegaturze Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Busku-Zdroju. Był kierownikiem kuchni ludowej. Należał do Armii Krajowej. Na początku 1944 r. uczestniczył w usuwaniu materiałów potencjalnie obciążających aresztowanego i przesłuchiwanego przez Gestapo Kazimierza Peczkis ps. Goliński (1909-1989), który był członkiem kierownictwa NSZ w Stopnicy. Zygmunt Haja poniósł śmierć w 1945 r. jako ofiara rozgrywek politycznych#. Własnoręcznie sporządzony (w jęz. niemieckim) życiorys Z.H., AIPN GK 639/42, k. 258; Verzeichnis der Mitglieder und Personen die haupt- u. ehrenamtlich im Polnischen Komitee und seinen Delegaturen im Kreis tätig sind (Wykaz członków i osób, które społecznie i etatowo zatrudnione są w Polskim Komitecie Opiekuńczym i w jego delegaturach w powiecie). AIPN GK 639/42, k. 266-277; K. Peczkis trafił do obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen, przeżył. Wspomnienia Janiny Bernat, …, s. 78; Ks. Jacek Szczygieł SCJ, Klasztor w Stopnicy-Kątach Starych. Historia i działalność. Kraków 2003, s. 59.
  14. W 1943 r. był przewodniczącym delegatury w gminie Wolica. Verzeichnis der Mitglieder und Personen die haupt- u. ehrenamtlich im Polnischen Komitee und seinen Delegaturen im Kreis tätig sind (Wykaz członków i osób, które społecznie i etatowo zatrudnione są w Polskim Komitecie Opiekuńczym i w jego delegaturach w powiecie). AIPN GK 639/42, k. 266-277.
  15. Fotografia z podpisem “Ojciec Damian – Teofil Chrobak Fot. z okresu ścigania przez UB” pochodzi ze wspomnień Feliksa Pałysa. Kombatanckie Zeszyty Historyczne, nr 7, rok 2, Warszawa 1993, s. 62.
  16. Ks. Robert Ziemiański, Duszpasterstwo protestanckie na terenach obecnej diecezji elbląskiej w latach 1945-1999. Studia Elbląskie, Tom 2 (2000), s. 191.
  17. W pełnieniu obowiązków w Żuławce Sztumskiej wspomagał go późniejszy biskup warmiński ks. dr Jan Obłąk, który od 1949 r. ukrywał się przed władzami bezpieczeństwa. Ks. Mieczysław Józefczyk, Elbląg i okolice 1937-1956. Chrześcijaństwo w tyglu dwu totalitaryzmów. Elbląg 1998, s. 224-226.
  18. Iwona Pietrzyk, Memini tui memento mei. Nekropolia ojców franciszkanów w Katowicach-Ligocie, w: Antoni Barciak i Witosław Sztyk OFM (redakcja), Szkoła Seraficka. 150 lat historii Prowincji Wniebowzięcia NMP Zakonu Braci Mniejszych w Polsce. Katowice Panewniki 2008, s. 233.
  19. Fotografia pochodzi ze zbiorów Biblioteki Publicznej Gminy Markusy.
  20. Fotografia pochodzi ze strony internetowej “Pilica, Jura fotografia, historia i nie tylko …”, zakładka “Kościół i klasztor franciszkanów”. Dostęp: czerwiec 2022.
  21. O. Henryk Błażkiewicz OFM, Parafia Pilica w latach 1914-1945. Nasza Przeszłość, T. 66, Rok 1986, s. 217.
  22. Skład duchowieństwa Diecezji Kieleckiej R. 1943; Katalog duchowieństwa Diecezji Kieleckiej na Rok Pański 1945, s. 17; List o. H. Dzielskiego z 1.10.1942 r. do Kurii Diecezjalnej w Kielcach Biskupiej,  ADK, Akta zakonne klasztoru OO. Reformatów – z Pilicy, Pińczowa i Stopnicy, R. 1903-1958, syg. OK-20/14, k. 138.
  23. Fotografia o. K. Warzyboka pochodzi z portalu internetowego MyHeritage.
  24. Pismo gwardiana  o. Macieja Śliwy do Kurii Biskupiej w Kielcach z 17.12.1941 r. z prośbą o przedłużenie jurysdykcji kilku ojcom zakonnym. ADK, Akta klasztoru w Stopnicy za lata 1940-69, sygn. OD 1/28, k. 485.  
  25. Jego starania w latach 50-tych o przyjęcie do Związku Bojowników o Wolność i Demokrację odrzucono, pomimo potwierdzenia pracy konspiracyjnej i stopnia majora przez płk. J. Nycza z Londynu. W 1974 r. został odznaczony Krzyżem Armii Krajowej przez Rząd Polski w Londynie.
  26. ADK, Akta zakonne klasztoru OO. Reformatów – z Pilicy, Pińczowa, Stopnicy. R. 1903-1958, sygn. OK-20/14, k. 178.
  27. Kronika klasztoru OO. Reformatów w Pińczowie, s. 116-117.
  28. O. Dezyderiusz Pol OFM, Resocjalizacja – posługa – ofiara. Wybrane przykłady więziennych losów duchownych, [w:] Non cesso gratias agere Deo et hominibus. Kraków 2013.
  29. Schematyzm Prowincji Matki Bożej Anielskiej OO. Franciszkanów-Reformatów w Polsce 1971. Kraków 1971, s. 110.
  30. Grzegorz Augustowski, Konspiracyjny kapelan … . O.Klemens Warzybok. (wydawany przez Bieckie Centrum Kultury) periodyk “Bieczanie Znani i Mniej Znani”, maj 2001 r.
  31. Ojciec Leon Wojsyk OFM tak wspominał wesoły epizod w klasztorze w Wieluniu z udziałem o. Odilona: “O muzykowaniu „instrumentalnym” nie było mowy, nie było instrumentów. Za to dużo było śpiewu, zwłaszcza gregoriańskiego. Poznawaliśmy księgi nut: graduale, vesperale, antiphonale. O. Michał Porada, magister nowicjatu, podał nam zasady śpiewu gregoriańskiego, a ćwiczył śpiew kilkakrotnie o. Odilo Gerhard, franciszkanin z prowincji fuldeńskiej, przebywający u nas celem opanowania języka polskiego. A raz było zabawnie: W jednym dniu, w oktawie Bożego Ciała (1933) nie było w klasztorze żadnego z polskich ojców, więc nieszpory z procesją musiał odprawić ojciec Odilo. „Da wird was angestimmt” – powiedział – „co się intonuje”. Podałem mu teksty: U drzwi Twoich…Rzućmy się wszyscy… Twoja cześć chwała… Wybrał tę ostatnią. Przed procesją obrócił się z monstrancją do ludu i zaintonował: „Twoja szikała…”. Uśmiechy, celebrans się zarumienił… Coś nie tak… W zakrystii powiedziałem mu później, co ludzie usłyszeli”. O. Leon Wojsyk OFM, Muzyka w seminariach prowincji franciszkańskiej Wniebowzięcia NMP (wspomnienia), [w:] Antoni Barciak i Witosław J. Sztyk OFM (redakcja), 150 lat historii Prowincji Wniebowzięcia NMP Zakonu Braci Mniejszych w Polsce. Katowice Panewniki 2008, s. 294.
  32. Pismo gwardiana o. Macieja Śliwy do Kurii Biskupiej z dnia 19.2.1939 r. ADK, sygn. OD 1/28, dok. 1024, k. 25.
  33. Ks. Jacek Szczygieł SCJ, Klasztor w Stopnicy-Kątach Starych. Kraków 2003, s. 57.
  34. Wspomnienia Janiny Bernat, …, s. 77.
  35. ADK, Akta zakonne sióstr kanoniczek Ducha Świętego de Saxia. R. 1922-1971, sygn. OK-13/1, k. 51.
  36. Relacja o. Odilona z października 1939 r., zamieszczona w miesięczniku “Die Getreuen. Zeitschrift der Katholischen Mission für das Deutschtum im Ausland”, a przytoczona częściowo w propagandowej publikacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy “Dokumente polnischer Grausamkeit”, Berlin 1940, s. 284-285.
  37. Bolesław Przybyszewski, Dzieje kościelne Krakowa w czasie okupacji 1939–1945, [w:] Rocznik Krakowski, nr 31, Kraków 1948, s. 131.
  38. ADS, Korespondencja z władzami okupacyjnymi 1939-1945, sygn. 0-206, k. 134-135; W tym samym czasie, tj. w kwietniu 1941 r., o. Odilon korespondował z przeorem klasztoru na Jasnej Górze, Norbertem Motylewskim. Podobnie, jak w kontaktach z kuriami biskupimi, polecił mu sporządzenie wykazu ojców. Ojciec Motylewski, odpowiadając i przekazując wykaz, odparował zarzuty o. Odilona, że jakoby ojcowie konwentu mieli się o nim krytycznie wypowiadać, stwierdzeniem, że osobą jego wcale się nie zajmuje. O. Janusz Zbudniewek, Jasna Góra w latach okupacji hitlerowskiej. Kraków 1991, s. 153.
  39. ADS, Korespondencja z władzami okupacyjnymi 1939-1945, sygn. 0-206, k. 139: List kierownika Podwydziału Spraw Kościelnych, Hansa Wildena, z 28.2.1941 r. do o. Odilona Gerharda.
  40. Dokumente zur Kirchenpolitik des Dritten Reiches. Gertraud Grünzinger (opracowanie), Tom VI/1 – 1938-1945. Die Kirchenpolitik in den ein- und angegliederten Gebieten (März 1938 – März 1945). München 2017, Dokument 412 – korespondencja prowadzona w dniach 29 czerwca / 31 sierpnia 1940 r. dot. duszpasterstwa dla folksdojczów, s. 965-966.
  41. ADK, sygn. OD 1/28, k. 38-39.
  42. Pismo o. Odilona Gerharda z 23 lutego 1941 r. do sandomierskiej Kurii Biskupiej. ADS, Akta czasu wojny 1941-1942, sygn. 0-250,  k. 84-85.
  43. W dążeniach niemieckich do ujęcia we własnych rejestrach wszystkich polskich duchownych katolickich w GG uczestniczyli także starostowie powiatowi. Starosta w Busku, W. Schäfer, rozesłał pod koniec stycznia 1941 r. dyspozycje do wójtów, by dostarczyli mu dane personalne księży z parafii położonych na terenie ich gmin. AIPN GK 639/12, k. 8-15, 18, 22-24, 27-28, 32-33, 35, 37-38, 40 ,42, 44-45, 47-49, 51-53, 55-57, 61-62, 66, 68-70.
  44. Krzysztof Jasiewicz, Pierwsi po diable. Elity sowieckie w okupowanej Polsce 1939-1941 (Białostocczyzna, Nowogródczyzna, Polesie, Wileńszczyzna). Warszawa 2002, s. 1195.
  45. Jarosław Tadeusz Leszczyński, Stopnica, szkic monograficzny. Kielce 2003, s. 49.
  46. Relacja z czwartego dnia rozprawy przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w: Jak “rząd” G.G. prześladował Kościół Katolicki. Dziennik Polski, Rok IV Nr 169 (1208) z 23.6.1948 r., s. 4.
  47. Bolesław Przybyszewski, Dzieje kościelne … , s. 132; Czesław Madajczyk, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, tom 2. Warszawa 1970, s. 191.
  48. Nuncjusz Orsenigo w liście z 20.9.1941 r. do kardynała Luigi Maglione, pisał, że polecił ojcu Odilonowi, posiadającemu dobre relacje z władzami politycznymi, rozeznanie, na ile realne będzie zniesienie zakazu przyjmowania nowych alumnów do seminariów duchownych. Milczenie z tamtej strony interpretował Orsenigo jako dowód, że o. Odilon jest w kontakcie z naprawdę kompetentnymi władzami. Jednocześnie stwierdził – w oparciu o poufne informacje, że sytuacja w Polsce pogarsza się. Pierre Blet (redakcja), Actes et documents du Saint Siège Relatifs à la seconde guerre mondiale. Tom 3, cz. 1, Le Saint Siège et la situation religieuse en Pologne et dans les pays Baltes : 1939-1945, Liberia Editrice Vaticana 1967, s. 461.
  49. O. Janusz Zbudniewek, Jasna Góra …, s. 153.
  50. Wspomnienia Janiny Bernat, …, s. 77.
  51. Manfred W. Wendel-Gilliar, Das Reich des Todes hat keine Macht auf Erden. Band 2, Diözesen G-K sowie Evangelische Kirche, s. 539. Stąd pochodzi fotografia o. Odilona.
  52. Pierre Blet  (redakcja), Actes et documents du Saint Siège Relatifs à la seconde guerre mondiale. Tom 3, cz. 1, Le Saint Siège et la situation religieuse en Pologne et dans les pays Baltes : 1939-1945, Liberia Editrice Vaticana 1967, s. 431, przypis 2; Pierre Blet, Robert A. Graham, Angelo Martini, Burkhart Schneider (redakcja), Actes et documents du Saint Siège Relatifs à la seconde guerre mondiale. Tom 9. Le Saint Siège et les victimes de la guerre. Janvier – Décembre 1943. Liberia Editrice Vaticana 1975, s. 85.
  53. Odilon Gerhard został zwolniony z uformowanej właśnie tego dnia kolumny więźniów do pierwszego wymarszu ewakuacyjnego. Po całodziennym oczekiwaniu na placu apelowym, obóz opuściło około 7000 więźniów, głównie Żydzi, Rosjanie, kobiety i dzieci. Pędzono ich w grupach po 1500 z zamiarem dotarcia do tyrolskiej doliny Ötztal. Już w pierwszym dniu nie przeżyło tego marszu śmierci 1000 więźniów. Wtedy, wraz z pędzonymi więźniami obóz opuścili najbardziej obciążeni strażnicy ss-owscy, wśród nich komendant obozu, E. Weiter. Thomas Albrich/Stefan Dietrich, Todesmarsch in die „Alpenfestung”: Der “Evakuierungstransport” aus dem KZ Dachau nach Tirol Ende April 1945, [w:] Geschichte und Region/Storia e regione R. 6 (1997), s. 13-50.
  54. Hans-Karl Seeger, In Memoriam Josef Neunzig. Internationaler Karl-Leisner-Kreis. Rundbrief Nr 49, luty 2004, s. 30, przypis 77; Karl Leisner (1915-1945) otrzymał święcenia kapłańskie 17.12.1944 w obozie w Dachau z rąk współwięźnia, francuskiego biskupa Gabriela Pigueta. Chorował na gruźlicę. W maju 1945 r. został przewieziony do sanatorium w Planegg, gdzie zmarł 3 miesiące później w opinii świętości. Papież Jan Paweł II dokonał jego beatyfikacji w czerwcu 1996 w Berlinie.
  55. Archiwum Muzeum b. obozu koncentracyjnego Dachau (KZ-Gedenkstätte Dachau). Fiszka kartoteczna więźnia Josef Gerhard, nr akt 3713 i 5232; Martin Gruner, Verurteilt in Dachau. Der Prozess gegen den KZ-Kommandanten Alex Piorkowski vor einem US-Militärgericht. Augsburg 2008, s. 87, 95, 108, 148.
  56. Emil Thoma, Egon Weiler, Die Geistlichen in Dachau sowie anderen Konzentrationslagern und Gefängnissen. Mödling 1971, dok. 640, s. 251; Ksiądz Emil Thoma był proboszczem w parafiach Eppingen i Mühlbach (Badenia-Wirtembergia) w l. 1924-1948. W latach 1941-1945 był więziony w obozie koncentracyjnym Dachau. Po wojnie  aktywny społecznie, także na kanwie pielęgnowania pamięci o martyrologii kleru w czasach nazistowskich.
  57. Bp Paweł Kubicki, Społeczna działalność Kościoła w Polsce i matyrologjum Rzymsko-Katolickiego duchowieństwa oraz wiernych pod zaborami pruskimi i rosyjskim, Sandomierz 1930, s. 101.
  58. Siostry Albertynki sprawowały do 1986 r. opiekę nad kościołem Św. Leonarda, spełniającym funkcję kaplicy przedpogrzebowej.
  59. S. Krzysztofa Maria Babraj (zebranie i opracowanie), Być dobrym jak chleb : domy zakonne Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim od 1891 do 2009 roku. Kraków 2010, s. 188-190; Patrz też: Leszek Marciniec, Józefa Majewska. Boski Zdrój nr 125 Maj 2007 Rok, s. 9; Według informacji działacza RGO z maja 1942 r., zarząd nad fundacją przejął magistrat miasta. Sprawozdanie z lustracji Delegatury Busko m. przeprowadzonej w dniach 29. i 30 maja za czas od 5.II.1942 do 30.V.1942 r. przez referenta organizacyjnego Stanisława Knapa. AAN 125/752, k. 65-67.
  60. ADK, Zakony i zgromadzenia męskie i żeńskie w Diecezji Kieleckiej – maj 1942 r., sygn. OK-2/3.
  61. Św. Brat Albert w swoich listach emanował radością i humorem. Znał osobiście siostrę Apolonię. W 1908 r. pisał do siostry Bernardyny (Marii Jabłońskiej): “Albertus jak zwykle spadł z księżyca i łazi po ziemi niedołęga. Apolonia i Hilaria jakoś dobrze mi się przedstawiają …”. Ks. Alfons Schletz (opracowanie), Pisma Adama Chmielowskiego (Brata Alberta). Nasza Przeszłość. Studia z dziejów i kultury katolickiej, Tom 21 Rok 1965, s. 119.
  62. Spis przełożonych (nominacje) w poszczególnych domach Zgromadzenia sióstr Albertynek (1939-1987). Archiwum Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim w Krakowie (dalej: ASA), sygn. Z/902.
  63. Korespondencja sióstr z przełożonymi wyższymi – Busko-Zdrój, Skarżysko-Kamienna, knlb. ASA, sygn. Z/85; Dnia 23.09.1940 r. zmarła przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Albertynek – s. Bernardyna – Maria  Jabłońska (obecnie błogosławiona). Z powodu wojny nie można było zwołać kapituły w celu wyboru nowej przełożonej generalnej oraz rady generalnej, dlatego na polecenie ks. abpa Adama Stefana Sapiehy Zgromadzeniu przewodziła s. Helena – Maria Wilkołek (1887-1976), dotychczasowa wikaria generalna. To do niej pisała s. Apolonia. Na kapitule generalnej, już po wojnie, wybrano s. Helenę na przełożoną generalną; W cytowanych fragmentach listów s. Apolonii dokonałem drobnych uzupełnień ortograficznych; Dziękuję siostrze Dorocie Kostka z Archiwum Zgromadzenia Sióstr Albertynek za jej trud wyszukania dokumentów archiwalnych, za wskazanie na przydatną literaturę oraz za pomoc w redakcji niniejszego opracowania.
  64. Ksiądz proboszcz A. Otrembski miał także w posiadaniu pole uprawne, którego nie uprawiał, lecz wydzierżawiał. Według informacji s. Apolonii, magistrat miasta odebrał księdzu to pole w październiku 1940 r.
  65. Zamieszczone tu 4 fotografie pochodzą z dokumentacji fotograficznej domu zakonnego w Busku-Zdroju, ASA, sygn. DZ/52.
  66. Patrz rozdział Rolnictwo / Kontyngenty).
  67. List ks. proboszcza A. Otrembskiego z 6.2.1942 r. do Kurii Biskupiej. ADK, AP XO-12, k. 245.
  68. W tamtych dniach zarząd miasta telefonował do Kielc po siostrę Kalikstę Góźdź, aby przybyła do Buska w celu omówienia spraw domu. Siostra Kaliksta – Maria Góźdź (1896-1990) była przełożoną przytułku w Kielcach, prowadzonego przez siostry albertynki dla ubogich. Pochodziła z Wielkopolski i swobodnie posługiwała się językiem niemieckim, dlatego z powodzeniem załatwiała wiele spraw dotyczących zarówno funkcjonowania powierzonej jej placówki, ale wspomagała też inne osoby (m.in. więźniów oraz Żydów). Wydaje się, że możliwość dobrego porozumienia się i wytłumaczenia władzom niemieckim celu prowadzonej przez siostry placówki zaważyła na ich pozostaniu w Busku i ponownym zajęciu przez nich domu. Kronika Zgromadzenia Sióstr Albertynek 1944-1945, ASA, sygn. Z/116, s. 22.
  69. Kronika Zgromadzenia Sióstr Albertynek 1944-1945, ASA, sygn. Z/116, s. 27; Zapis pod datą 22.08.1944 nie musi oznaczać, że nalot odbył się w tym dniu. Informacje z placówek dochodziły do Krakowa w różny sposób, niekoniecznie na bieżąco.
  70. Sprawozdanie referenta organizacyjnego (Józef Sładek) za miesiąc lipiec 1941 r. Rejon Busko-Stopnicki (Polskiego Komitetu Opiekuńczego). AAN 125/752, k. 10-18.
  71. Sprawozdanie z lustracji Delegatury Miejskiej w Busku przeprowadzonej w dniach 10,11 i 12 lutego 1943 przez referenta organizacyjnego p. Stanisława Janika. AAN 125/752, k. 188-191.
  72. Mark Paul (redakcja), Wartime Rescue of Jews by the Polish Catholic Clergy. The Testimony of Survivors. Toronto 2015, s. 384; Edward Kopówka, ks. Paweł Rytel-Andrianik, Dam im imię na wieki. Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów. Oksford-Treblinka 2011, s. 486; O ratowaniu dzieci żydowskich przez siostry Albertynki w Busku wspomina: Ewa Kurek, Wykaz zgromadzeń ratujących dzieci żydowskie, [w:] Odwaga heroiczna w życiu konsekrowanym. Ratowanie Żydów podczas Holokaustu. Życie Konsekrowane, nr 3-4(131-132)2018, s. 53.
  73. S. Magdalena Kaczmarzyk, Pomoc udzielana Żydom przez Zgromadzenie SS. Albertynek w czasie II wojny światowej, mps., s. 21. ASA, sygn. Z/2044, Pomoc udzielana Żydom – wspomnienia i opracowania.
  74. O pomocy udzielanej Żydom przez siostry Kanoniczki z Buska, Chmielnika i Pacanowa pisał Mark Paul (redakcja), Wartime Rescue of Jews by the Polish Catholic Clergy. The Testimony of Survivors. Toronto 2015, s. 331, 359, 367, 368, 370, 386; O ratowaniu dzieci żydowskich przez siostry Kanoniczki w Busku i Chmielniku wspomina: Ewa Kurek, Wykaz zgromadzeń ratujących dzieci żydowskie, [w:] Odwaga heroiczna w życiu konsekrowanym. Ratowanie Żydów podczas Holokaustu. Życie Konsekrowane, nr 3-4(131-132)2018, s. 54.
  75. Encyklopedia katolicka, t. 4 (redakcja R. Łukaszyk, L. Bieńkowski, F. Gryglewicz). Lublin 1995, s. 303-304; Strona internetowa Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego. Dostęp: kwiecień 2022.
  76. Pelagia Maria Kosiak (1890-1979) wstąpiła do Zgromadzenia 17.6.1910 r., śluby zakonne złożyła w Krakowie 21.11.1914 r. W 1911 r. ukończyła Seminarium Nauczycielskie, w r. 1915 zdobyła patent na nauczycielkę szkół ludowych pospolitych. W latach 1920-1922 pracowała w Biskupicach i Krakowie, następnie do 1924 r. studiowała na Wydziale Humanistycznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Do 1939 r. przebywała w Lublinie, pracowała w szkołach jako nauczycielka, od 1936 r. była przełożoną tamtejszego domu. Lata 1939-1943 spędziła w Pacanowie, gdzie była nauczycielką w szkole zawodowej. W latach 1943-1948 była przełożoną domu oraz dyrektorką i nauczycielką w szkole krawieckiej w Busku Zdroju. W 1948 r. została przełożoną generalną zgromadzenia, urząd ten pełniła do 1960 r. Następnie pracowała w szkołach i internatach w Lublinie i Słupsku. Zmarła 7.11.1979 r. w Słupsku. Została pochowana w Lublinie. Niniejszy biogram opracowałem na podstawie informacji z poświęconej cmentarzom lubelskim strony internetowej “Dormitorium” (zakładka “Zasłużeni”), a powstałej w oparciu o teksty źródłowe z Archiwum Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego w Krakowie. Dostęp: lipiec 2022.
  77. Klara Antosiewicz, Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia, [w:] Żeńskie Zgromadzenia Zakonne w Polsce 1939-1947, T. VII. Lublin 1994, s. 239.
  78. Więcej na ten temat p. rozdział “Oświata / Szkoły dla Polaków / Szkoły krawieckie sióstr zakonnych duchaczek”.
  79. Nina Drucker, lat ok. 7, córka dyrektora szpitala we lwowskim getcie, wyposażona była w metrykę urodzenia na nazwisko Janina Witeszczak. Sprowadziła ją do Buska Olga Światopełk-Zawadzka (1905-2008); Strona internetowa Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Żeńskich (zakładka: “Ratowanie Żydów”); Mark Paul (redakcja), Wartime Rescue of Jews by the Polish Catholic Clergy. The Testimony of Survivors. Toronto 2015, s. 331; Jakub Beczek, Historia pomocy – Światopełk Olga. Portal internetowy “Polscy Sprawiedliwi”, wydawany przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Dostęp do obu wymienionych tu stron internetowych: kwiecień 2022.
  80. Ks. Piotr Pachelski, ur. 26.11.1880 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1919 r. W okresie, gdy pełnił obowiązki proboszcza w Przyłęku Szlacheckim, został aresztowany 26.6.1942 r., bo nie podpisał deklaracji lojalności wobec władz okupacyjnych. Był więziony w Kielcach, potem przewieziony do obozów koncentracyjnych Auschwitz i Buchenwald. Został wyzwolony 11.4.1945 r. Ks. Tomasz Gocel, Represje niemieckie wobec kleru wiejskiego w diecezji kieleckiej 1939–1945 [w:] Wieś polska w czasie II wojny światowej. Kielce 1/2020, s. 19.
  81. Siostra Irena Rodziewicz była później Siostrą Generalną Zgromadzenia.
  82. Od 1928 r. siostra Róża była w Proszowicach.
  83. Więcej o szkole patrz rozdział “Oświata / Oświata przed wrześniem 1939 roku”.
  84. W ankiecie przesłanej do Siostry Generalnej w Krakowie w marcu 1942 r. siostry podawały adres swojego domu: ulica Strumyka 22. ADK, Akta zakonne sióstr kanoniczek Ducha Świętego de Saxia. R. 1922-1971, sygn. OK-13/1, k. 71-72.
  85. Klara Antosiewicz, Zgromadzenie Sióstr …, s. 244.
  86. Agnieszka Dziarmaga, Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego – dom w Chmielniku. 91 lat w Chmielniku. Niedziela Kielecka 29/2013, str. 4- 5.
  87. Klara Antosiewicz, Zgromadzenie Sióstr …, s. 240-242, 245 i 259.
  88. Strona internetowa Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Żeńskich (zakładka: “Ratowanie Żydów”). Dostęp: kwiecień 2022.
  89. Wśród wspomnianych ośmiu sióstr, do 23.6.1940 r. była w Chmielniku siostra Stanisława Westfalewicz. Wyjechała do Buskupic, by organizować pracę w ochronce.
  90. Podczas kapituły generalnej w lipcu 1942 r. s. B. Karwowska została mianowana mistrzynią nowicjatu.
  91. Siostra Gwidona Majchert zmarła 18.2.1981 r.; została pochowana na cm. Św. Rocha w Częstochowie. Portal internetowy “Time-Note”. Dostęp: kwiecień 2022.
  92. Dane zaczerpnięte z “Kwestionariusza dotyczącego Zakonów i Domów Zakonnych osiadłych na terenie diecezji kieleckiej” z lipca 1944 r. ADK, Akta zakonne sióstr kanoniczek Ducha Świętego de Saxia. R. 1922-1971, sygn. OK-13/1, k. 113-114.
  93. Pielęgniarka Polska. Miesięcznik Polskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Zawodowych. Rok X 1938, nr 5, s. 235.
  94. Dzięki tej pomocy prawie cała rodzina Hornów przeżyła okupację. Strona internetowa Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Żeńskich (zakładka: “Ratowanie Żydów”). Dostęp: kwiecień 2022.
  95. Jan Ślusarski, Szpital w Chmielniku wczoraj i dziś, Kielce 2006, s. 14/15.
  96. Portal internetowy “Time-Note”. Dostęp: kwiecień 2022.
  97. Cytaty z kroniki za: Klara Antosiewicz, Zgromadzenie Sióstr … , s. 228.
  98. Fotografia pochodzi z: Barbara Żaczek, Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia w Proszowicach w latach 1928-2004 – odcinek 13”, opracowanie opublikowane 16.04.2020 r. na stronie Internetowego Kuriera Proszowskiego, w oparciu o zbiory Sióstr „Duchaczek” z proszowskiego Domu. Dostęp: maj 2022.
  99. Kronika Parafii Pacanów.
  100. Jarosław Banasik, Wspomnienie o księciu Macieju. Z Życia Gminy (Pacanów), nr 3/1995, s. 11.
  101. Klara Antosiewicz, Zgromadzenie Sióstr …, s. 236-238, 244 i 246.
  102. Strona internetowa Sióstr Pasjonistek, zakładka “Zgromadzenie / Historia”. Dostęp: kwiecień 2022.
  103. Piotr Lorenc, Strzemieszycki dom Sióstr Pasjonistek. Niedziela sosnowiecka 12/2001.
  104. Wspomnienia s. Cherubiny z 1976 r., spisane starannie, wręcz wykaligrafowane, zawarte są Kronice  Zgromadzenia Sióstr Pasjonistek 1918-1963, cz. I, s 358-362. Archiwum Zgromadzenia, Warszawa; W tekście Wspomnień dokonałem drobnych korekt/uzupełnień tylko ortograficznych.
  105. Becugszajn” albo „Becukszajn”  jest fonetycznym spolszczeniem niemieckiego słowa „Bezugschein”, czyli talon, kwit czy inny dokument upoważniający do otrzymania lub nabycia czegoś, przydział.
  106. ADK, Zakony i zgromadzenia męskie i żeńskie w Diecezji Kieleckiej – maj 1942 r., sygn. OK-2/3.
  107. Katarzyna Dobrowolska, Przynagla je Miłość Ukrzyżowanego, Niedziela kielecka 42/2021, str. IV.
  108. Kronika Zgromadzenia Sióstr Pasjonistek 1918-1963, cz. I, s. 522. Archiwum Zgromadzenia, Warszawa; Dostęp do cytowanych tu dokumentów archiwalnych zawdzięczam siostrze Dorocie Lewandowskiej z Sekretariatu Zgromadzenia Sióstr Pasjonistek.
  109. Dokładny opis okoliczności założenia Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, jego rozwoju i działalności aż po rok 1939 zawierają artykuły siostry Julity Marii Nedza, opublikowane w czasopiśmie Nasza Przeszłość: studia z dziejów Kościoła i kultury katolickiej w Polsce:  (1) Zgromadzenie Sióstr Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (1894-1909) – T. 10 (1959), s. 277-316 i (2) Zgromadzenie Sióstr Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (1894-1939) – T. 41 (1974), s. 135-243; Cennych informacji o Zgromadzeniu w okresie powojennym, aż prawie po nasze czasy dostarcza książka: Jadwiga Monika Kupczewska, Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego w latach 1945-1989. Lublin 2019.
  110. Monika Łącka, Cud codzienności. Gość Krakowski nr 25/2019.
  111. Więcej o dr. J. Generowiczu patrz rozdział “Samorząd terytorialny / Aneks B – Lista pracowników Związku Gmin Powiatu Buskiego”.
  112. Fotografia J. Generowicza pochodzi z: Jerzy Mamełka, Andrzej Dziubiński, Dzieje chirurgii i lecznictwa w Pińczowie, [w:] Stanisław Głuszek (redakcja), Z dziejów chirurgii Regionu Świętokrzyskiego. Kielce 2006, s. 149; Poprzednikiem J. Generowicza na stanowisku dyrektora szpitala był w latach 1925-1932 Józef Bellert (1887-1970), lekarz I Brygady Legionów. Sławne i znane postacie w dziejach Pińczowa. Pińczów-Kopernia 5 czerwca 2007.
  113. Siostra Brygida zmarła 24.10.1962 r., siostra Amanda zmarła 12.11.1995 r.; obie siostry są pochowane w Krakowie na Cmentarzu Rakowickim.
  114. Cały ten akapit bez zmian przejąłem z opracowania siostry Jadwigi Moniki Kupczewskiej SNSJ, 1943-2018 – Brylantowy jubileusz pińczowskiej wspólnoty sercańskiej. Przywoływana tu przez s. J. M. Kupczewską “Kronika domu zakonnego Zgromadzenia Służebnic Najśw. Serca Jezusowego przy Szpitalu św. Juliana w Pińczowie(1943–1966)” zdeponowana jest w Archiwum Domu Służebnic Najśw. Serca Jezusowego w Pińczowie (ADSłNSJP). Pozostałe informacje zaczerpnięte zostały przez autorkę m.in. z Archiwum Głównego Zgromadzenia Służebnic Najśw. Serca Jezusowego (AGSłNSJ); Patrz też: Jadwiga Monika Kupczewska sł. NSJ, Działalność pielęgniarska Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego w Szpitalu św Juliana w Pińczowie w latach 1943-1967. Pińczowskie Spotkania Historyczne. Zeszyt dwudziesty trzeci. Pińczów 2019, s. 26-33.
  115. Na podstawie wykazu o tej samej nazwie w opracowaniu siostry Jadwigi Moniki Kupczewskiej, 1943-2018 – Brylantowy jubileusz pińczowskiej wspólnoty sercańskiej.
  116. Strony internetowe: (a) Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej, zakładka “Historia Zgromadzenia Sióstr Służebniczek BDNP”; (b) Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej, zakładka “Służebniczki Dębickie”; (c) Życie Zakonne. Serwis Informacyjny Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, zakładka “Służebniczki Dębickie”. Dostęp do 3 ww. stron internetowych: maj 2022.
  117. Księga otwarcia i zamknięcia placówek Zgromadzenia Sióstr Służebniczek BDNP, nr 168. Archiwum Główne Służebniczek Dębickich (AGSD).
  118. S. Władysława Juliusza Tajanowicz, Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanego Poczęcia (służebniczki dębickie), [w:] Żeńskie Zgromadzenia zakonne w Polsce 1939-1947, T. 4. Lublin 1987, s. 175; Służebniczki Dębickie wspomniane są w Katalogu duchowieństwa Diecezji Kieleckiej 1945 r. jako zaangażowane w pracę charytatywną w Solcu Zdroju. Katalog duchowieństwa Diecezji Kieleckiej na Rok Pański 1945. W czasie wojny światowej. Kielce 1945, s. 18.
  119. Artur Stelmasiak, Niewidoczne siostry. Niedziela Ogólnopolska 5/2019, str. 26-27.
  120. Oficjalna strona internetowa Zgromadzenia “Siostry Służki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej”; Blog internetowy „Zakony na świecie„. Dostęp do obu stron internetowych: maj 2022.
  121. Więcej o ks. K. Michalskim w Sichowie patrz: Koniemłoty – Parafia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
  122. W sichowskim dworze Radziwiłłów urzędował niejaki Udo von Schweinichen, jeden z pięciu wyższych kierowników (Oberleiter) majątków państwowych (Liegenschaften) w powiecie buskim. Zarządzał z Sichowa kilkoma majątkami. Jego zastępcą był Marian Gładysz, przedwojenny, wielkopolski działacz samorządowy, polityk, poseł na Sejm, a osobistym sekretarzem i tłumaczem dr Andrzej Wojtkowski, historyk, dyrektor Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu, poseł na Sejm, po wojnie profesor na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Łukasz Jastrząb, Nieznane źródła do historii Wielkopolski XX w. Dokument 5: “Pół wieku przeżyte w ciekawych czasach. Wspomnienia Mariana Gładysza (1890-1968). Poznań 2013, s. 403-408. Patrz też rozdział “Okupacyjna administracja rolna”.
  123. Ksiądz K. Michalski pisał w swojej okupacyjnej kronice sichowskiej o siostrach Służkach z Sandomierza (str. 21, 30 – rok 1941) i o siostrach Służkach z Mariówki (str. 40 – rok 1943; tu wymienia imiona 3 sióstr: Eugenia, Helena, Kazimiera; o siostrach z Mariówki tamże pisał też bp Julian Wojtkowski), a w zapisie z lata 1944 r. (str. 51; czas walk o przyczółek sandomiersko-baranowski lub krótko po) pisze znów o siostrach, które wyjeżdżały do Sandomierza: Eugenia i Aniela. Nie wynika stąd jednoznacznie, czy były w Sichowie przez całą okupację siostry z Domu Prowincjalnego w Sandomierzu, czy też nastąpiła zmiana i w 1943 r. były to już siostry z Domu Generalnego w Mariówce. Ks. Konstanty Michalski CM, Kronika kaplicy w Sichowie oraz kazania sichowskie (opracował ks. Wacław Świerzawski), Nasza Przeszłość, Tom 56/1 Rok 1981, s. 21-22, 24, 30-31, 40, 51.
  124. Jadwiga Rymarówna (1911-1995), córka senatora Stanisława Rymara, absolwentka gimnazjum żeńskiego, następnie Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Namalowała szereg obrazów o tematyce religijnej. W latach 1937-1941 zatrudniona była jako artystka w wydawnictwie OO. Karmelitów Bosych w Krakowie. O. Benignus Wanat, Zakon Karmelitów Bosych w Polsce. Klasztory karmelitów i karmelitanek bosych 1605–1975. Kraków 1979, s. 125.
  125. Bp Julian Wojtkowski, Najpiękniejsze lata życia. Ks. Konstanty Michalski CM 1940-1944. Nasza Przeszłość, Tom 56/3 Rok 1981, s. 90.
  126. Nieco odmiennych informacji o szkole powszechnej w Kurozwękach dostarczył Zbigniew Gajek w swoim opracowaniu “Z dziejów oświaty w Kurozwękach  – publikacja okolicznościowa z 2016 roku – w 40. rocznicę oddania do użytku budynku Szkoły Podstawowej w Kurozwękach” – patrz rozdział: “Szkoły dla Polaków.
  127. Anna Zalińska, Zgromadzenie Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej, [w:] Żeńskie zgromadzenia zakonne w Polsce 1939-1947. T. 6. Lublin 1991, s. 7-118.
  128. Strona internetowa Prowincji Warszawskiej Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo. Dostęp: kwiecień 2022.
  129. Ewa Kurek, Wykaz zgromadzeń ratujących dzieci żydowskie, [w:] Odwaga heroiczna w życiu konsekrowanym. Ratowanie Żydów podczas Holokaustu. Życie Konsekrowane, nr 3-4(131-132)2018, s. 59.
  130. Dawny Zespół Klasztorny. Zespół klasztorny i szpitalny Ducha Świętego w Sandomierzu. Strona internetowa Caritas Diecezji Sandomierskiej; Sandomierz: Jubileusz Diecezji, Jubileusz osób konsekrowanych. (internetowy) Biuletyn Centrum Informacyjnego Zakonów nr 6/2018 (467), s. 5-6. Dostęp do obu stron: kwiecień 2022.
  131. Bp Paweł Kubicki, Społeczna działalność Kościoła w Polsce i matyrologjum Rzymsko-Katolickiego duchowieństwa oraz wiernych pod zaborami pruskimi i rosyjskim, Sandomierz 1930, s. 66-67.
  132. Majątek w Kobylanach (pow. opatowski) przekazał siostrom na własność w 1858 r. Władysław Rudnicki w drodze legatu. Archiwum Główne Akt Dawnych, Zespół akt nr 224 (Rada Główna Opiekuńcza Szpitali, 1811–1906), sygn. 392 – akta dot. legatu Władysława Rudnickiego (dziedzica dóbr Kobylany dla szpitala w Kurozwękach i instytutu głuchoniemych i ociemniałych w Warszawie); W piśmie z września 1940 r. do Kurii Biskupiej w Sandomierzu Wizytatorka Zgromadzenia S.S. Miłosierdzia, s. E. Makowska, informowała, że znajdujący się w Kurozwękach Szpital św. Wincentego i Zakład dla Dzieci czerpią dochody z majątku Kobylany, który był ich własnością, potwierdzoną zapisami w księdze hipotecznej. ADS, Akta Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo Szarytki) w Kurozwękach, sygn. Z-227, k. 199; Patrz też.: Franciszek Wawrzyniak, Erekcja Domu sióstr miłosierdzia w szpitalu św. Aleksandra w Kielcach w r. 1862. Prawo Kanoniczne: kwartalnik prawno-historyczny nr 10/1-2 z 1967 r., s. 221-287; S. Anna Jurczak, Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo Sług Ubogich Chorych. Prowincja warszawska, [w:]  Żeńskie Zgromadzenia Zakonne w Polsce 1939-1947, T. 14. Lublin 2000, s. 530.
  133. Miejscowość Wiązownica położona jest na krańcu gminy Staszów. Znajduje się tam Zespół Pałacowy „Dzięki” z drugiej połowy XIX wieku, a w nim leśniczówka od 1918 r.
  134. Sprawozdanie z lustracji działalności Delegatury Pol.K.O. w Kurozwękach, przeprowadzonej dnia 30.IV.1942 r. przez Stanisława Janika P.O. referenta organizacyjnego. AAN 125/752, k. 50-63; Sprawozdanie referenta organizacyjnego (Józef Sładek) za miesiąc lipiec 1941 r. Rejon Busko-Stopnicki (Polskiego Komitetu Opiekuńczego). AAN 125/752, k. 10-18.
  135. Informacja o zaangażowaniu w konspiracji wymienionych sióstr  Szarytek pochodzi z: Józef Mrożkiewicz “Brzoza”, W konspiracji i walce. Z dziejów Podobwodu AK Szydłów. Kielce 1997, s. 61; W artykule pt. “Związani z Sieradzem / s. Maria Urbanowicz (szarytka, 1907-2006)”, opublikowanym w styczniu 2020 r. na stronie internetowej “Sieradz-Praga.pl”, prowadzonej przez p. Łukasza Piotrowskiego, przedstawiony jest obszernie życiorys siostry Szarytki Marii Urbanowicz (z tego artykułu pochodzi fotografia s. M. Urbanowicz). Według tego artykułu, s. Maria ukończyła przed wojną 2-letnią szkołę pielęgniarską i została posłana do służby w szpitalu w Kurozwękach, a w czasie wojny i aż do jej końca pracowała w szpitalu Św. Ducha w Warszawie. Nie sposób dziś wyjaśnić, skąd J. Mrożkiewicz wiedział o siostrze Marii i o jej działalności w ZWZ-AK. Siostra Jadwiga Kisielewska SM z Archiwum Prowincji Warszawskiej Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia, której wyrażam podziękowanie za pomoc w redakcji niniejszego opracowania, nie znalazła potwierdzenia w dokumentach o zaangażowaniu sióstr Marii Sawickiej i Marii Urbanowicz w posłudze w ZWZ-AK. Siostry pracowały według potrzeb ubogich danej chwili i na różnych płaszczyznach. Z zasady nie opisywały przeżyć i nie podawały szczegółów swoich działań, także ze względu na konspirację.
  136. S. Anna Jurczak, Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia …, s. 595.
  137. Ks. Konstanty Michalski CM, Kronika kaplicy w Sichowie oraz kazania sichowskie (opracował ks. Wacław Świerzawski), Nasza Przeszłość, Tom 56/1 Rok 1981, s. 50.
  138. Andrzej Dziewulski, tekst historyczny [w:] Klasztor OO. Franciszkanów-Reformatów w Pińczowie. Dla uczczenia 320. rocznicy sprowadzenia relikwii św. Prospera na Mirów 1689-2009. Pińczów 2009,  s. 27.
  139. Fotografia pochodzi z: Jerzy Mamełka, Andrzej Dziubiński, Dzieje chirurgii i lecznictwa w Pińczowie, [w:] Stanisław Głuszek (redakcja), Z dziejów chirurgii Regionu Świętokrzyskiego. Kielce 2006, s. 147.
  140. Siostra Jadwiga Kisielewska, Pińczów – Posługa Sióstr Miłosierdzia. Św. Wincentego a Paulo w Pińczowie, Pińczowskie Spotkania Historyczne. Zeszyt dwudziesty trzeci. Pińczów 2019, s. 20-25.
  141. W ówczesnych czasach siostra przełożona – zwana też siostrą służebną lub starszą – była odpowiedzialną za wszystkie sprawy szpitala. Za umieszczenie chorych, za wyżywienie, za teren, za ogród, itd.
  142. Siostra Anna Jurczak, Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia …, s. 610.
  143. Siostra Jadwiga Kisielewska, Pińczów – Posługa … ,.
  144. Życie Zakonne. (internetowy) Serwis Informacyjny Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, zakładka “Urszulanki Szare”. Dostęp: maj 2022; Więcej o losach wojennych sióstr Urszulanek Szarych [w:] Maria Piaszyk USJK, Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (Congregatio Sororum Ursulinarum a Sacro Corde Iesu Agonisantis) w latach 1939-1947, [w:] Żeńskie zgromadzenia Zakonne w Polsce 1939-1947, T. XVI. Lublin 2002, s. 145-310.
  145. Oto pełny, zachowany w pierwotnym brzmieniu opis okoliczności wyjazdu Sióstr Urszulanek z Mołodowa, przejęty z: Matka Pia Leśniewska, Życie Zgromadzenia w czasie II wojny światowej, 1939-1945, mps Archiwum Głównym Urszulanek w Pniewach (AGUsjk):
    “Mołodów – był to duży majątek ziemski, zapisany nam dla celów apostolskich w roku 1937 przez rodzeństwo Skirmunttów. Siostry nasze objęły gospodarstwo rolne, które miało dać nam możność prowadzenia naszej pracy apostolskiej i charytatywnej. Od chwili przyjazdu rozpoczęłyśmy zaprojektowanie dzieła. Dwa przedszkola – jedno dla pracowników folwarcznych, drugie dla wsi, uniwersytet ludowy pod egidą ks. Jana Zieji, katechizację w szkołach. Wydawało się, że stosunki z ludnością miejscową, prawosławną, układały się dobrze. A jednak, pomimo że siostry mieszkały bardzo ubogo, pracowały na równi z dworską służbą, w oczach miejscowej ludności uchodziły za obszarniczki. Stosunek ten tak bardzo wyraźnie dał się zauważyć od chwili pierwszej mobilizacji. Z trudem zdobywało się żniwiarzy, a już na kopanie ziemniaków nikt nie chciał się stawić. Kiedy 28 czy 29 sierpnia jechałyśmy z s. asystentką Zaborską do Mołodowa, spotykałyśmy tak dobrze mi znane z rewolucyjnej Rosji, grupki nic nie robiących młodych mężczyzn. Patrzyli na nas ponuro, spode łba. Były to skutki trwającej od dawna propagandy mińskiej stacji nadawczej, która od lat podburzała Białorusinów, a obecnie przygotowywała do przyjścia wojsk radzieckich. Po wejściu wojsk radzieckich na tereny polskie, przyjezdni agitatorzy zorganizowali komitety rewolucyjne, które w pierwszym rzędzie likwidowały „obszarników”. Aresztowano więc i rozstrzelano p. Marię i p. Henryka Skirmunttów. Siostry zdawały sobie sprawę, że pozostawanie w Mołodowie stawało się niebezpieczne, postanowiły więc pójść w ślady przebywających w Mołodowie uchodźców i polskiej służby dworskiej i wyjechać czym prędzej. Z siostrami jechał ks. Ryżko, proboszcz z Horodyszcza – o ile się nie mylę – oraz pozostawiony przez odjeżdżających ambasador Konstanty Skirmunt. Ks. Ryżko oddał siostrom nieocenioną pomoc duchową i dobre rady w drodze. Po odstawieniu grupy sióstr z siostrą kierowniczką Assumpta Falewicz do Warszawy, pojechał na Polesie, by nie zostawiać tam katolików bez pomocy duchowej i sakramentalnej. Po przekroczeniu Bugu, jak pisze s. Falewicz, „podzieliłyśmy się na trzy części, stawiając sobie trzy cele podróży – Warszawa, Wójcza, majątek państwa Popielów i „nieznane”. Siostra Falewicz z częścią sióstr skierowała się do Warszawy, dokąd przybyły 4 października 1939. Reszta sióstr z s. Franciszką Popiel pojechała w stronę Lublina, do Wójczy. Po drodze, przed Lublinem, zatrzymały się na noc w Dąbrowicy, folwarku księży jezuitów. Spotkały się tam z serdecznym przyjęciem i propozycją, by pozostały na dłużej. Był to okres kopania ziemniaków. Część sióstr dotarła do „nieznanego” celu i tam pozostała od końca września 1939 r. do lipca 1940 r. Siostra Popiel przekazała kierownictwo s. Andrzei Górskiej, a sama z siostrami pozostałymi wyruszyła do Wójczy. Po drodze umieściła kilka sióstr u swojej ciotki w Kurozwękach. Po krótkim pobycie w domu, s. Popiel zdecydowała się pojechać przez Łódź do Warszawy. Zabrała ze sobą s. Jakubę Kłaczek, którą pozostawiła w Łodzi, a sama po krótkim odpoczynku, wyjechała do Warszawy. O tym, jak roztropny był wyjazd sióstr z Mołodowa, dowiedziałyśmy się po przyjeździe do Warszawy rządcy z Mołodowa. Po zamordowaniu pp. Skirmunttów poszukiwano bowiem sióstr, żeby prawdopodobnie zgotować im taki sam los. W listopadzie prosiłam s. Magdalenę Klafkowską, żeby pojechała do Wójczy i Kurozwęk, aby zobaczyć jak się tam siostry urządziły i co robią. Po jej powrocie ustaliłyśmy, że wycofamy siostry z Kurozwęk, zostawiając je tylko w Wójczy. Od stycznia został tam zorganizowany dom zakonny z kierowniczką, s. Ignacją Sokołowską”.
  146. Domy zakonne i placówki Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego 1907-2020. Pniewy-Warszawa 2021, s. 287-288.
  147. Przejściowo przebywały tam siostry: Julia Pietrzak – na krótko przed przyjęciem do nowicjatu (czerwiec 1941 r.), i Adamina (Helena Topolan), przygotowująca się do złożenia ślubów wieczystych w styczniu 1943 r. ADK, Akta zakonne Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (Urszulanki Szare), sygn. OK-33/1; ADK, Zakony i zgromadzenia męskie i żeńskie w Diecezji Kieleckiej – maj 1942 r., sygn. OK-2/3.
  148. ADK. Akta Parafii Biechów R. 1939-1949, sygn. PB-5/2. Dokumenty: 4490/39 (k. 2),  J-666/40 (k. 4), 2544/40, PB.-V/41 (k. 12), PB.V/6/42 (k. 18), PB-V/71/43 (k. 21, 22).
  149. Fotografia dworu pochodzi z książki: Maria Rostworowska, Szczery artysta, O Karolu Hubercie Rostworowskim. Kraków 2016.
  150. Strona internetowa Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Dostęp: luty 2022.
  151. Strona internetowa Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Dostęp: maj 2022.